Jannik Sinner wywołał spore poruszenie swoją wizytą w mediolańskiej klinice Physioclinic, gdzie spędził aż cztery godziny na serii badań. Jak donoszą media, lider rankingu ATP pojawił się w placówce już o 8:00 rano w towarzystwie czterech członków swojego sztabu. Choć sytuacja wyglądała poważnie, włoskie raporty uspokajają kibiców przed zbliżającymi się turniejami w Ameryce Północnej.
Obawy o kondycję fizyczną 24-latka nie są bezpodstawne, biorąc pod uwagę jego niedawne problemy zdrowotne. Sinner doświadczył niepokojącego zasłabnięcia podczas majowego French Open w starciu z Juanem Manualem Cerundolo, tłumacząc to złym samopoczuciem i upałem. Mimo że przed Wimbledonem przeszedł pomyślnie testy i obronił tytuł w Londynie, każda kolejna wizyta u lekarzy budzi zrozumiałe emocje w świecie tenisa.
Rutynowa kontrola czy walka z czasem?
Włoska prasa stara się tonować nastroje, wskazując na zaplanowany charakter wizyty. „Ten rutynowy przegląd stanowi część stałego zarządzania kondycją fizyczną mistrza, który przygotowuje się do bardzo intensywnej drugiej połowy sezonu” – informuje Gazzetta dello Sport. Dziennikarze podkreślają, że choć obecność Sinnera w klinice przyciąga uwagę ze względu na zbliżające się starty na twardych kortach, jest to element dbania o formę zawodnika.
W ubiegłym tygodniu tenisista był widziany w Turynie z plastrem na kolanie, co uznano za środek zapobiegawczy. Sinner zrezygnował z występu w Canadian Open, by skupić się na Cincinnati Open oraz US Open. Do Stanów Zjednoczonych ma odlecieć w niedzielę, 9 sierpnia. W Cincinnati wystąpi jako najwyżej rozstawiony zawodnik, broniąc punktów za zwycięstwo w 2024 roku i finał z ubiegłego sezonu.
