Co z transferami Motoru Lublin? Właściciel zabrał głos: „Zapomnijcie o...”

Maksymilian KotowskiMaksymilian Kotowski
10 lutego 2026 13:00
Co z transferami Motoru Lublin? Właściciel zabrał głos: „Zapomnijcie o...”

Kibice Motoru Lublin z niecierpliwością czekają na nowe nazwiska, które mogłyby wzmocnić drużynę w walce o czołówkę Ekstraklasy. Zbigniew Jakubas studzi jednak emocje i stawia sprawę jasno: transfery to nie tylko kwestia jego portfela, ale przede wszystkim odpowiedzialności całego środowiska. „Zapomnijcie o biletach za 50 złotych” – ostrzega właściciel.

Ambicje sięgające pierwszej siódemki ligi kontra twarda ekonomia – tak w skrócie można opisać obecną sytuację w lubelskim klubie. Choć fani domagają się spektakularnych ruchów kadrowych, Zbigniew Jakubas w stanowczy sposób tłumaczy mechanizmy, które rządzą profesjonalną piłką.

Właściciel Motoru odniósł się do popularnego wśród kibiców postulatu, by jako jeden z najbogatszych Polaków, po prostu wyłożył prywatne środki na nowych zawodników. Jego odpowiedź jest jednak brutalnie szczera.

„Najbardziej wkurzają mnie hasła, żeby Jakubas sięgnął głębiej do kieszeni. Mogę to zrobić, ale utrzymanie takiego zawodnika będzie później na głowie klubu i kibiców. Nie będzie wtedy biletów za 50 złotych” – wyjaśnił w rozmowie z Tomaszem Ćwiąkałą właściciel Motoru Lublin, dając do zrozumienia, że każda wielka pensja piłkarza musi mieć pokrycie w stałych przychodach klubu.

Biznesmen zestawił potencjał finansowy Motoru z ligowymi potentatami, wskazując na ogromne różnice w przychodach z dnia meczowego.

„Widzę, jak ciężko jest się mierzyć z klubami, które mają gigantyczne zaplecze kibicowskie. W Zabrzu na meczu w mrozie było blisko 25 tysięcy widzów, podczas gdy na Motor przyszło 8400 osób. To oznacza trzykrotnie mniejsze wpływy do naszej kasy” – wyliczał Jakubas, podkreślając, że to właśnie frekwencja buduje budżet transferowy.

Transfery to jednak nie tylko pieniądze, ale i ludzie, którzy ich szukają. W Motorze wciąż trwa budowa pionu sportowego, który ma gwarantować jakość sprowadzanych graczy. Jakubas przyznał, że proces ten wymaga czasu i kolejnych zmian personalnych.

„Potrzebuję jeszcze tego roku i następnego na ustabilizowanie wszystkich struktur. Będzie u nas trzeci dyrektor sportowy, ponieważ cały czas szukam rozwiązania optymalnego dla klubu. Chcę mieć pewność, że dział sportowy jest taki, jaki zaplanowałem” – zapowiedział sternik klubu.

Dla Zbigniewa Jakubasa najważniejsza jest trwałość projektu. Ostrzega on, że klub oparty wyłącznie na kaprysie właściciela jest kolosem na glinianych nogach.

„Jeżeli kibice myślą, że klub powinien być cały czas tylko na głowie właściciela, to w momencie, gdy on powie: 'koniec mojej przygody', klubu po prostu nie ma. Musimy to rozumieć i właściwie się komunikować” – podsumował Jakubas.

Udostępnij artykuł:

Komentarze (0)

Publikując komentarz, zgadzasz się na przetwarzanie podanej nazwy i treści, które będą widoczne publicznie. Zobacz Politykę prywatności.

Brak komentarzy. Bądź pierwszy!