José Mourinho zaskoczył wszystkich swoją obecnością na ławce trenerskiej podczas niedzielnego spotkania. Uwagę kamer i kibiców przykuł nie wynik, a wyraźne podbite oko portugalskiego szkoleniowca, który prowadził Real Madryt w starciu z niemieckim Schalke.
Podczas konferencji prasowej po wygranym 3:0 meczu na Veltins-Arena, dziennikarze natychmiast zapytali o powód tak nietypowego wyglądu. Mourinho, zachowując spokój, wskazał na niefortunny wypadek podczas zajęć z drużyną. „Dostałem piłką w twarz podczas treningu. Gdybym nie miał na sobie okularów, prawdopodobnie w ogóle by do tego nie doszło. Mogło być gorzej” – przyznał trener Realu Madryt, cytowany przez zagraniczne doniesienia. Mimo bolesnego urazu, Portugalczyk mógł być zadowolony z postawy swoich podopiecznych, którzy kontynuują udany okres przygotowawczy przed startem LaLiga.
Sytuacja wzbudziła ogromne poruszenie w mediach społecznościowych jeszcze przed pierwszym gwizdkiem sędziego. Mourinho został zauważony z „limem” pod okiem w momencie, gdy jego zespół przygotowywał się do kolejnego sprawdzianu formy. Choć wygląd trenera sugerował groźne starcie, sam zainteresowany szybko uciął spekulacje, skupiając się na pracy z zespołem, który pod jego wodzą prezentuje się w ostatnich tygodniach wyjątkowo solidnie.
Zwycięstwo nad Schalke potwierdza wysoką dyspozycję Realu Madryt w trwającym presezonie. Nowy menedżer Królewskich, mimo fizycznego dyskomfortu, udowodnił, że w pełni kontroluje sytuację w szatni. Kibice wicemistrzów Hiszpanii mogą odetchnąć z ulgą, ponieważ kontuzja ich lidera na ławce trenerskiej okazała się jedynie bolesnym incydentem, który nie wykluczy go z pracy w kluczowym momencie przygotowań do walki o krajowe trofea.
