Carlos Alcaraz walczy z czasem, aby zdążyć na tegoroczny US Open, ale głosy płynące ze środowiska tenisowego są jednoznaczne. Obrońca tytułu, który od kwietnia zmaga się z poważnym urazem nadgarstka, usłyszał właśnie poważne ostrzeżenie przed podejmowaniem zbyt dużego ryzyka w Nowym Jorku.
Hiszpan nie rozegrał ani jednego oficjalnego spotkania od turnieju w Barcelonie. Choć w mediach społecznościowych pojawiają się nagrania, na których Alcaraz uderza piłkę z coraz większą siłą, jego niedawna rezygnacja z Cincinnati Masters pokazała, że organizm wciąż nie jest gotowy na obciążenia meczowe. Powrót bezpośrednio na turniej wielkoszlemowy, gdzie gra się do trzech wygranych setów, budzi ogromne obawy ekspertów.
Rusedski nie ma złudzeń co do stanu zdrowia Hiszpana
Były lider brytyjskiego tenisa, Greg Rusedski, w swoim najnowszym podcaście brutalnie ocenił szanse 23-latka. Jego zdaniem rzucenie się na głęboką wodę bez wcześniejszego sprawdzenia ręki w krótszych meczach może skończyć się tragicznie dla dalszej kariery zawodnika. Rusedski podkreśla, że trening nigdy nie odda intensywności prawdziwej rywalizacji.
„Myślę, że to wielkie ryzyko. Uważam, że na początek trzeba rozegrać mecz do dwóch wygranych setów, bo trening to jedno, a gra w turnieju to coś zupełnie innego” – stwierdził Rusedski. Ekspert dodał również: „Adrenalina w organizmie sprawia, że dajesz z siebie o 5-10 procent więcej niż na treningu, bez względu na to, jak ciężko ćwiczysz. Byłbym zszokowany, gdyby zagrał w US Open”.
Sytuacja jest o tyle trudna, że Alcaraz ma za sobą frustrujący rok 2026, w którym musiał opuścić już Madryt, Rzym oraz Roland Garros. Według zagranicznych doniesień, w ubiegłym tygodniu Hiszpan trenował jedynie na 55 procent swoich możliwości. Jeśli Alcaraz i borykający się z urazem kolana Jannik Sinner nie pojawią się w Nowym Jorku, walka o końcowy triumf stanie się sprawą całkowicie otwartą dla reszty stawki.
