Marek Papszun publicznie postawił ultimatum jednemu z młodych zawodników Legii: klub poświęca mu czas na analizy wideo i treningi indywidualne, ale rywalizację o miejsce w składzie musi wygrać sam.
Henrique Arreiol, młody pomocnik i skrzydłowy Legii Warszawa, zagrał w tym roku łącznie 19 minut. Liczba ta oznacza w praktyce, że zawodnik nie mieści się w planach pierwszego składu, choć klub nie zrezygnował z pracy nad jego rozwojem.
Legia prowadzi z nim indywidualny program szkoleniowy, obejmujący sesje analizy wideo, rozmowy z trenerami oraz dedykowane treningi na pozycjach. Mimo to sytuacja Arreiola nie ulega poprawie, a Marek Papszun zdecydował się zabrać głos.
„Rozmawialiśmy o tym dzisiaj. Wszystko zależy od niego. Poświęcamy mu mnóstwo czasu – analizy wideo, rozmowy, treningi indywidualne. Ale za niego na boisko nie wyjdziemy" – powiedział szkoleniowiec Legii.
Trener sprecyzował, czego oczekuje od zawodnika: gry progresywnej i zdobywczej, wyższej intensywności w fazach przejściowych oraz skuteczniejszej odbudowy pozycji. To parametry, które w systemie Papszuna – wymagającym wysokiej intensywności biegowej i rygorystycznej dyscypliny taktycznej – bezpośrednio decydują o tym, kto dostaje minuty na boisku.
„Musi chcieć wygrać rywalizację bardziej niż my" – podsumował szkoleniowiec, wyznaczając granicę odpowiedzialności, jaką sztab jest gotów przejąć za indywidualny rozwój zawodnika.
