Paweł Wszołek bardzo dobrze rozpoczął nowy sezon i ponownie wyrasta na jedną z ważniejszych postaci Legii Warszawa. Jeszcze niedawno sytuacja 34-latka wyglądała jednak zupełnie inaczej. Marek Papszun przyznał przed meczem ze Śląskiem Wrocław, że ostatnie miesiące były dla jego zawodnika trudne, ale problemy udało się przezwyciężyć. Czy szkoleniowiec zastosował przy tym jakąś „magiczną sztuczkę”?
Wszołek przez lata zapracował w Warszawie na opinię zawodnika, którego ogromnym atutem jest przygotowanie fizyczne. Tym bardziej nietypowa była dla niego poprzednia runda, podczas której dwukrotnie musiał zmagać się z kontuzjami.
Papszun nie ukrywa, że odbiło się to również na samopoczuciu zawodnika. Sztab Legii starał się pomóc mu przejść przez okres, do jakiego wcześniej nie był przyzwyczajony.
– To nie był łatwy czas dla Pawła, podobnie jak dla całej drużyny Legii Warszawa, ale dla niego szczególnie, bo był dwukrotnie kontuzjowany w tamtej rundzie. W jego karierze zdarzało się to rzadko, więc był to dla niego trudny okres również pod kątem mentalnym i akceptacji tej sytuacji – powiedział Papszun.
Nowy sezon przyniósł już zupełnie inny obraz. Wszołek może regularnie pojawiać się na boisku, a przepracowany okres przygotowawczy pozwolił mu ponownie zbliżyć się do wysokiej dyspozycji.
– Musiał się z tym zmierzyć, ale poradziliśmy sobie, w dużej mierze pomagając mu na różne sposoby. Obecnie, po okresie przygotowawczym, rzeczywiście wraca do swojej dyspozycji. Wierzymy, że przede wszystkim dopisze mu zdrowie i za to trzymamy kciuki. Jeśli tak będzie, powinien wrócić do swojej najlepszej formy z czasów gry w Legii Warszawa – podkreślił szkoleniowiec.
Dobra postawa 34-latka sprawiła, że podczas konferencji pojawił się również temat reprezentacji Polski. Papszun nie zdecydował się jednak oceniać szans swojego zawodnika na powołanie.
– To nie do mnie, o to trzeba było zapytać Janka Urbana. Nie analizuję zawodników na tej pozycji w ten sposób. Nie wiem też, jak będzie grała reprezentacja, więc trudno mi powiedzieć – stwierdził.
Kolejny sprawdzian czeka warszawski zespół już jutro, 28 sierpnia. Legia zmierzy się na własnym stadionie z beniaminkiem – Śląskiem Wrocław.

