Marek Papszun otwarcie przyznaje, że gra pod ogromną presją walki o utrzymanie odciska piętno na postawie jego podopiecznych, dla których ciężar klubowych barw staje się w trudnych chwilach wyzwaniem psychicznym. Szkoleniowiec podkreśla, że mimo braku porywającego stylu, priorytetem pozostaje budowa fundamentów drużyny zdolnej do skutecznego punktowania w drodze do zapewnienia sobie ligowego bytu.
Marek Papszun odniósł się na konferencji po meczu z Cracovią do decyzji personalnych i ustawienia przeciwnika, zauważając, że pięć zmian dokonanych przez trenera Elsnera oraz przejście na system z trójką obrońców nie stanowiło dla jego sztabu zaskoczenia. Szkoleniowiec przypomniał analogiczną sytuację z poprzedniej rundy, gdy prowadząc inny zespół, uległ ekipie z Krakowa stosującej identyczny wariant.
„Spodziewaliśmy się tego. W podobny sposób Cracovia zagrała z Rakowem w poprzedniej rundzie, gdy ja byłem tam trenerem – wtedy wygrali 2:0, dominując fizycznie i w pressingu. Dzisiaj widziałem ten sam plan u trenera Elsnera, jeden do jednego. Podejrzewaliśmy taki scenariusz, a po zobaczeniu składu byliśmy już pewni. Różnica jest taka, że dzisiaj Legia zagrała po prostu lepiej niż wtedy Raków” – wyjaśnił Papszun.
Odpowiadając na zarzuty dotyczące rzekomego chaosu na boisku, trener kategorycznie zaprzeczył, jakoby był to element zamierzonej strategii. Przyznał jednak, że silna fizycznie Cracovia wymusiła na jego zespole grę bezpośrednią, co odbiło się na płynności akcji.
„Naszym planem na pewno nie jest gra w chaosie. Mamy skrupulatny plan taktyczny, ale po drugiej stronie jest przeciwnik, który też decyduje o obliczu meczu” – zaznaczył, dodając jednocześnie, że oczekuje od Warszawian większej jakości przy posiadaniu piłki.
Sytuacja kadrowa zespołu pozostaje dynamiczna, co potwierdziły doniesienia o stanie zdrowia kluczowych graczy. Choć do rotacji wrócił Nsame, z gry wypadł Antonio Colak, u którego nawróciły dolegliwości związane z Achillesem.
„Sytuacja wydawała się opanowana, ale ból powrócił z większym natężeniem, co uniemożliwiło mu grę. Na szczęście ścięgno nie zostało zerwane” – uspokajał szkoleniowiec.
W kontekście indywidualnych popisów, trener wyróżnił Kacpra Chodynę za dojrzałość oraz Miletę Rajovicia, którego bramka ma być zwiastunem lepszej formy. Zdaniem szkoleniowca, sukces Rajovicia to efekt zmiany nastawienia, a nie tylko decyzji o pozostawieniu go w rezerwie. Papszun nie ukrywa, że każde zwycięstwo jest kluczowe w walce o utrzymanie, zwłaszcza przy obecnym dorobku 28 punktów.
„Gra pod taką presją w Legii, gdy walczy się o utrzymanie, nie jest łatwa. Ta koszulka waży tutaj bardzo dużo. Wierzę, że czas będzie pracował na naszą korzyść, zwłaszcza jeśli będziemy punktować i zdejmiemy z siebie ten nóż z gardła” – podsumował trener.
