Ostatnia regularna faza sprzedaży biletów na Mistrzostwa Świata 2026 zamieniła się w test cierpliwości — oficjalny serwis FIFA załamał się pod ruchem fanów, a tysiące chętnych utknęło na ekranie oczekiwania bez żadnej gwarancji zakupu.
Sprzedaż ostatniej puli biletów na MŚ 2026 ruszyła w środę o godz. 8:00 czasu pacyficznego. W odróżnieniu od wcześniejszych faz, tym razem bilety dystrybuowano według zasady „kto pierwszy, ten lepszy" — bez losowania, bez list rezerwacyjnych. To sprawiło, że ruch na oficjalnej stronie FIFA błyskawicznie przekroczył jej możliwości. Tysiące użytkowników utknęło na ekranie z komunikatem „In Queue", nie wiedząc, czy w ogóle uda im się sfinalizować zakup.
Frustracja kibiców szybko przelała się do sieci. Część z nich określiła organizację sprzedaży mianem „absolutnego żartu". Serwis wrócił do normalnego działania dopiero po opadnięciu pierwszej fali ruchu, jednak dla wielu fanów czas oczekiwania okazał się nie do zaakceptowania.
Opisana faza sprzedaży była ostatnią możliwością zakupu biletów bezpośrednio od FIFA — poza rynkiem wtórnym. Turniej obejmie 48 drużyn narodowych, a gospodarzem ośmiu spotkań zostanie Los Angeles, w tym inauguracyjnego meczu reprezentacji Stanów Zjednoczonych w czerwcu.
Kibice, którym nie udało się nabyć biletów podczas środowej akcji, będą musieli sięgnąć po oferty odsprzedaży — zazwyczaj znacznie droższe od cen oficjalnych. W przypadku pojedynków z udziałem gospodarzy kupienie pojedynczej wejściówki wiąże się z kosztem rzędu 2-5 tysięcy dolarów.
@FIFAWorldCup absolute joke and disgrace. Most unprofessional handling of World Cup tickets in 20 years. pic.twitter.com/rxiWYLbZZY
— A Pepe (@a_pep11) April 1, 2026
