Po dwóch kolejnych porażkach i kryzysie, który o mało nie skończył się odejściem trenera, Cracovia przystępuje do meczu z GKS-em z problemami kadrowymi i — jak przyznaje sam Elsner — przede wszystkim mentalnym zadaniem do odrobienia.
Wiosna zaczęła się dla Cracovii obiecująco — zwycięstwo z Niecieczą dawało podstawy do optymizmu. Dwie kolejne porażki szybko to zmieniły. Nastroje w drużynie pogorszyły się na tyle, że Luka Elsner zgłosił władzom klubu chęć rezygnacji. Kierownictwo zdecydowało jednak o kontynuowaniu współpracy ze słoweńskim szkoleniowcem.
Ostatnim rozczarowaniem była przegrana 1:2 z Wisłą Płock, po której Cracovia zajmuje 10. miejsce z 33 punktami na koncie. Elsner otwarcie mówi, że źródła problemów szuka przede wszystkim w głowach zawodników.
„W tym momencie sezonu wszystko siedzi w głowach. Kluczem jest entuzjazm i szukanie pozytywów. Jeden dobry występ może stworzyć scenariusz, który pozwoli nam znowu wygrywać. Nie naprawisz przeszłości, możesz tylko pracować jak diabli, by przyszłość była lepsza. Czuję energię w zespole i wierzę, że to się odwróci" — powiedział trener.
Mecz z GKS-em Elsner poprowadzi z ograniczonymi możliwościami kadrowymi. Część zawodników jest chora, co wymusi zmiany w składzie.
„Mamy trudny tydzień, kilku chłopaków jest naprawdę chorych, więc naturalnie pojawią się roszady. Inne wynikają z charakterystyki rywala i szukania koordynacji między zawodnikami. W meczu z Płockiem znaleźliśmy coś, co dało nam więcej dynamiki i nie chcę zmieniać rzeczy, które funkcjonują dobrze" — tłumaczył szkoleniowiec.
Do problemów „Pasów” dochodzi sprawa żółtych kartek. Na liście ostrzeżonych przed 26. kolejką znaleźli się Martin Minczew, Mateusz Praszelik, Bosko Sutalo i Oskar Wójcik — każdy z nich w przypadku faulu skutkującego kartką odpuści następne spotkanie. To dodatkowe utrudnienie dla trenera, który i tak musi żonglować składem z powodów zdrowotnych. Mecz z GKS-em staje się zatem pierwszą realną weryfikacją tego, czy kryzys Cracovii jest już przeszłością.
