Carlos Alcaraz przechodzi przez najtrudniejszy moment w sezonie 2026. Hiszpan pożegnał się z turniejem Miami Open już w trzeciej rundzie, przegrywając z Sebastianem Kordą 3:6, 7:5, 4:6. To kolejna bolesna porażka po niedawnym niepowodzeniu w Indian Wells.
Największe poruszenie wywołały jednak sceny z początku drugiego seta. Frustracja Alcaraza sięgnęła zenitu, gdy podszedł do swojej ławki i zwrócił się bezpośrednio do trenera Samuela Lopeza. Tenisista przyznał otwarcie, że nie ma już sił walczyć o zwycięstwo, a jego jedynym celem jest poprawienie wyniku wizualnego, by porażka nie wyglądała na pogrom. „Nie mogę zrobić nic więcej” – powtarzał załamany zawodnik, podczas gdy sztab próbował go motywować do dalszej gry.
Dramatyczne wyznanie na korcie
Mimo prób wsparcia ze strony zespołu, lider rankingu ATP nie potrafił opanować emocji. „Już tego nie wytrzymam, chcę teraz jechać do domu, człowieku” – rzucił w stronę trenera. Choć ostatecznie zdołał wygrać drugą partię i doprowadzić do decydującego seta, pojedyncze przełamanie na korzyść Kordy w siódmym gemie trzeciej odsłony przypieczętowało los Hiszpana. Amerykanin, zajmujący 36. miejsce w rankingu, wykorzystał słabość faworyta i wyrzucił go z turnieju w Florida.
Po meczu Alcaraz potwierdził, że marzy jedynie o odpoczynku z rodziną i przyjaciółmi. Tenisista ma teraz czas na regenerację przed sezonem na mączce, który rozpocznie się 6 kwietnia w Monte Carlo. Tam czeka go ogromne wyzwanie, ponieważ jako zeszłoroczny triumfator będzie bronił aż 1000 punktów rankingowych. Presja rośnie, zwłaszcza że Jannik Sinner otwarcie zapowiada atak na pozycję numer jeden na świecie, którą obecnie zajmuje Hiszpan.
