"Chcę być wolny" - tajemniczy wpis Ceballosa przed powrotem do Realu Madryt

Jarosław ZającJarosław Zając
4 sierpnia 2025 05:33
"Chcę być wolny" - tajemniczy wpis Ceballosa przed powrotem do Realu Madryt

Dani Ceballos, pomocnik Realu Madryt, opublikował tajemniczy wpis w mediach społecznościowych, który może sugerować jego chęć opuszczenia klubu. Hiszpan przed powrotem do treningów w Valdebebas zamieścił na Instagramie zdjęcie z treningu z wymownym podpisem zawierającym słowa piosenki Los Chichos: "libre, libre quiero ser, yo quiero, quiero ser libre..." (chcę być wolny, chcę być wolny). Jego sytuacja w klubie ze stolicy Hiszpanii pozostaje niejasna, a przyszłość niepewna.

W skrócie:

  • Ceballos opublikował w mediach społecznościowych zdjęcie z cytatem "chcę być wolny", co może sugerować chęć zmiany klubu
  • Pomocnik wraca do treningów z Realem Madryt, gdzie czeka go rozmowa z trenerem Xabim Alonso
  • Real Madryt oczekuje około 15 milionów euro za transfer zawodnika, którego kontrakt obowiązuje do 2027 roku

"Wolność" za 15 milionów euro - dylemat hiszpańskiego pomocnika

Są takie detale, które mogą być zwykłą anegdotą albo wyraźną wskazówką. Odkąd istnieją media społecznościowe, stały się kanałem komunikacji, w którym piłkarze czasami zostawiają "okruchy chleba". Sytuacja Ceballosa w Realu Madryt kolejne lato z rzędu jest skomplikowana, a w tej atmosferze zawodnik z Utrera opublikował na Instagramie zdjęcie z ostatniego treningu przed powrotem do Valdebebas... z podpisem "libre, libre quiero ser, yo quiero, quiero ser libre..." - słowami piosenki Los Chichos.

Zaszyfrowana wiadomość czy przypadek? Od poniedziałku sprawa nabierze tempa. Ceballos stanie twarzą w twarz z Xabim Alonso, którego podczas Mistrzostw Świata publicznie poprosił o rozmowę na temat swojej roli w zespole. Pomocnik ponownie zawita do Valdebebas, miejsca, w którym najwyraźniej nie czuje się do końca komfortowo.

Nowy trener potwierdził klubowi, że liczy na Camavingę, a równolegle władze Realu podjęły decyzję o zdjęciu z Ceballosa etykiety "na sprzedaż". Mimo tej zmiany w planowaniu, Andaluzyjczyk przewiduje, że również teraz nie będzie miał realnych szans na bycie ważnym zawodnikiem Królewskich, co jest dla niego niedostępne od momentu transferu w 2017 roku (z wypożyczeniem do Arsenalu włącznie).

Real Betis jawi się jako przyjazny port, który od czasu do czasu pojawia się na jego horyzoncie, i tego lata nie jest inaczej. Podczas wizyty w Sewilli zaraz po powrocie z Mistrzostw Świata, Ceballos pozostawił dwie wskazówki: po pierwsze, że jest "otwarty na wszystko", a po drugie, wyraził sympatię dla Betisu: "Betis to mój dom i zawsze nim będzie".

Tej wolności, za którą zdaje się tęsknić – przynajmniej w swoich muzycznych upodobaniach – Real Madryt nie zamierza mu łatwo udzielić. Wszystko, co nie będzie ofertą zbliżoną do 15 milionów euro (klub z Madrytu początkowo żądał więcej, 20 milionów), nie spotka się z aprobatą Królewskich.

Jednym z powodów jest to, że trzeba byłoby szukać na rynku zastępcy, a na tym etapie okienka transferowego ceny zaczynają gwałtownie rosnąć. Betis nawet nie zbliża się do tych oczekiwań, zwłaszcza jeśli miałby również pokryć znaczącą pensję pomocnika z Utrera.

Inna sprawa, gdyby Ceballos (z kontraktem do 2027 roku) otwarcie poprosił o odejście. Byłby to trudny do wykonania ruch, który jednak zmusiłby Real do reakcji. Dlatego jego taktyka była dotychczas nieco niejednoznaczna - czekać i obserwować.

To właśnie robił podczas swoich wakacji, w ostatnim czasie relaksując się na Malediwach, ale teraz przyszedł czas na zmierzenie się z sytuacją. Określenie jej z bliska. Czy otworzy się jakaś furtka do odejścia, czy też będzie musiał przekonać do siebie Xabiego, który dał mu tylko 70 minut podczas całego Klubowego Pucharu Świata... Jak powiedzieliby Los Chichos - ni więcej, ni mniej.

Udostępnij artykuł:

Komentarze (0)

Publikując komentarz, zgadzasz się na przetwarzanie podanej nazwy i treści, które będą widoczne publicznie. Zobacz Politykę prywatności.

Brak komentarzy. Bądź pierwszy!