Deontay Wilder wygrywa w Londynie, a Derek Chisora żegna się z zawodowym ringiem. Były mistrz świata zwyciężył po chaotycznym pojedynku w O2 Arena, który zakończył się niejednogłośną decyzją sędziów.
Starcie 40-letniego Wildera z 42-letnim Chisorą dalekie było od bokserskich szachów. Obaj zawodnicy rzadko używali lewego prostego, stawiając na obszerne ciosy, które miały zakończyć walkę przed czasem. W ringu brakowało stabilności, a obaj pięściarze wielokrotnie lądowali na deskach po przypadkowych poślizgnięciach. Wilder zdominował początkowe rundy, podczas gdy Chisora odzyskał wigor w końcowej fazie pojedynku. Kluczowy moment nastąpił w ósmym starciu, gdy Amerykanin posłał rywala między liny, choć sam stracił punkt za odpychanie.
Szokujące wyznanie Wildera po ostatnim gongu
Po walce Wilder zaskoczył wszystkich deklaracją dotyczącą postawy w ringu. Amerykanin stwierdził, że celowo nie dążył do nokautu, ponieważ chciał zadbać o zdrowie przeciwnika. Przyznał przed kamerami DAZN, że zależało mu, aby Chisora mógł wrócić do dzieci i normalnego życia. To rzadka postawa w wadze ciężkiej, zwłaszcza że dla obu zawodników był to 50. występ w profesjonalnej karierze. Wilder poprawił swój rekord do 45 zwycięstw, przerywając serię czterech porażek w ostatnich sześciu walkach.
Derek Chisora, mimo wcześniejszych zapowiedzi o zakończeniu kariery, nie potwierdził definitywnie odejścia zaraz po ogłoszeniu werdyktu. Brytyjczyk, który w przeszłości dwukrotnie walczył o pasy mistrzowskie z Witalijem Kliczko i Tysonem Furym, chce najpierw skonsultować decyzję z rodziną. Sędziowie punktowali 115-111 i 115-113 dla Wildera oraz 115-112 dla Chisory. Londyńczyk kończy ten etap z bilansem 36 wygranych i 14 porażek, planując teraz skupić się na codziennych obowiązkach, takich jak odwożenie dzieci do szkoły.
