Casper Ruud w szczerej rozmowie przyznał, że jego wcześniejsze przewidywania dotyczące przyszłości męskiego tenisa okazały się całkowicie błędne. Norweg, który trzykrotnie grał w finałach wielkoszlemowych, musiał zweryfikować swoje spojrzenie na rywalizację po tym, jak Jannik Sinner i Carlos Alcaraz zdominowali najważniejsze turnieje na świecie.
W latach 2024–2026 Alcaraz i Sinner wygrali wspólnie dziewięć kolejnych tytułów wielkoszlemowych, tworząc duopol, który wydawał się nie do złamania. Hiszpan sięgnął po pięć trofeów, a Włoch po cztery, co przypominało kibicom czasy dominacji Rogera Federera, Rafaela Nadala i Novaka Djokovicia. Ruud zauważył, że nikt nie był w stanie przewidzieć tak błyskawicznego przejęcia tronu przez młodych zawodników.
Koniec wielkiej serii i nowe nadzieje
Sytuacja zmieniła się podczas tegorocznego French Open, gdzie Alexander Zverev pokonał w finale Flavio Cobolliego, przerywając passę Alcaraza i Sinnera. Alcaraz nie wystąpił w Paryżu z powodu kontuzji nadgarstka, natomiast Sinner sensacyjnie odpadł już w drugiej rundzie. Dla Ruuda, który obecnie zajmuje 12. miejsce w rankingu ATP, jest to sygnał, że szanse dla innych zawodników ponownie się otwierają.
„Pamiętam, jak kilka lat temu powiedziałem, że kiedy Wielka Trójka ustąpi, walka o zwycięstwa będzie bardziej otwarta. Oczywiście bardzo się myliłem, gdy Sinner i Alcaraz zaczęli wygrywać i zdominowali turnieje wielkoszlemowe” – wyznał Ruud. Norweg dodał jednak, że brak tych nazwisk w decydujących fazach turniejów jest motywujący dla reszty stawki, co pokazał przykład Cobolliego, który po raz pierwszy doświadczył gry w wielkim finale.
