Carlos Alcaraz sensacyjnie pożegnał się z turniejem Miami Open 2026 już w trzeciej rundzie. Lider światowego rankingu musiał uznać wyższość rozstawionego z numerem 32 Sebastiana Kordy. Ta porażka skłoniła ekspertów do postawienia odważnej tezy dotyczącej przyszłości Hiszpana w tych zawodach.
Mark Petchey, były trener Emmy Raducanu i Andy'ego Murraya, uważa, że Alcaraz może już nigdy nie triumfować w Miami. Choć 22-latek wygrał ten turniej w 2022 roku, obecny układ kalendarza ATP działa na jego niekorzyść. Petchey zauważa, że po wyczerpującym początku sezonu, obejmującym Australian Open oraz występy na Bliskim Wschodzie i w Indian Wells, utrzymanie najwyższej formy na Florydzie jest niemal niemożliwe. Intensywność touru sprawia, że młody tenisista przyjeżdża do Miami skrajnie wyczerpany fizycznie i mentalnie.
Przekleństwo Sunshine Double i specyfika kortów
Podobnego zdania jest Andrea Petkovic, była dziewiąta rakieta świata. Niemka podkreśla, że styl gry Alcaraza znacznie lepiej pasuje do warunków panujących w Indian Wells, gdzie jego rotowany forehand jest zabójczą bronią. Sukces w Kalifornii automatycznie utrudnia jednak walkę o tzw. Sunshine Double. Według Petkovic, jeśli Hiszpan dochodzi do dalekich faz w pierwszym z marcowych turniejów, do Miami dociera już zmęczony. To sprawia, że powtórzenie sukcesu sprzed czterech lat staje się z każdym rokiem coraz trudniejszym wyzwaniem dla ośmiokrotnego mistrza turniejów Masters 1000.
Statystyki Alcaraza w Miami pokazują dużą zmienność wyników. Mimo bilansu 14-5 i półfinału w 2023 roku, Hiszpan zaliczył też bolesne porażki w meczach otwarcia w latach 2021 i 2025. Po historycznym sukcesie w Australian Open, gdzie został najmłodszym zdobywcą Karierowego Wielkiego Szlema, oczekiwania wobec niego wzrosły. Jednak specyfika kalendarza i długość trwania nowoczesnych turniejów Masters 1000 mogą sprawić, że Miami Open pozostanie dla niego jednym z najtrudniejszych przystanków w całym cyklu ATP.
