Andrea Stramaccioni, znany z pracy m.in. w Panathinaikosie Ateny, trafił na nagłówki mediów we Włoszech i Grecji. 49-letni szkoleniowiec uratował z morza dwie młode dziewczyny, które znalazły się w realnym niebezpieczeństwie utonięcia.
Stramaccioni bohaterem – uratował tonące dziewczyny
Do dramatycznych scen doszło na jednej z plaż w Apulii – regionie południowych Włoch. Stramaccioni spędzał tam czas z rodziną, kiedy zauważył coś niepokojącego w wodzie. Dwie dziewczyny, w wieku 17 i 19 lat, zostały porwane przez silny prąd i nie były w stanie samodzielnie wrócić na brzeg. Interweniował ratownik, jednak sytuacja go przerosła – był w szoku i nie potrafił pomóc obu naraz.
Nie czekając ani chwili, Stramaccioni rzucił się do wody.
– Nie zastanawiałem się ani przez moment. Widziałem, że ratownik nie da sobie rady. Jedna z dziewczyn była w panice i ciągnęła mnie pod wodę, była przekonana, że umrze – opowiadał później dziennikarzom La Gazzetta dello Sport.
Były trener najpierw wyciągnął jedną z nastolatek na brzeg, a następnie – wspólnie z ratownikiem – pomógł drugiej. Wszystko działo się w trudnych warunkach, a momenty były naprawdę groźne.
– Zacząłem się bać, ale działałem z poczucia odpowiedzialności, jakbym ratował własne dziecko czy żonę – dodał Stramaccioni.
Po wszystkim jego syn zadał mu pytanie, które poruszyło włoskiego szkoleniowca: „Tato, a co by było, gdybyś zginął?”. Jak przyznał sam zainteresowany, zrobił to, co uważał za słuszne – z czystej potrzeby ochrony drugiego człowieka.
– Nie jestem bohaterem. Ale wiem jedno – gdybym nie zareagował, te dziewczyny mogłyby się utopić. Morze było zbyt trudne, a ratownik w tamtej chwili nie był w stanie działać skutecznie. Chcę, żeby ludzie pamiętali, że życie to najcenniejsza wartość, jaką mamy – podkreślił Stramaccioni w emocjonalnej wypowiedzi.
Andrea Stramaccioni pracował m.in. w Interze Mediolan, Udinese i wspomnianym Panathinaikosie Ateny, a dziś komentuje mecze dla DAZN.
