Były prezes Wisły zabrał głos ws. hali przy Reymonta. „Trudno to wymazać”

Wojciech MakuszewskiWojciech Makuszewski
2 lutego 2026 20:05
Były prezes Wisły zabrał głos ws. hali przy Reymonta. „Trudno to wymazać”

Ludwik Miętta-Mikołajewicz, honorowy prezes TS Wisła Kraków, odniósł się do decyzji konserwatora zabytków dotyczącej Hali Wisły. Jego zdaniem miasto nie powinno przerzucać całej odpowiedzialności za obiekt na klub, ignorując jego historyczną rolę.

Kilka dni temu Małopolski Wojewódzki Urząd Ochrony Zabytków poinformował, że nie zamierza wszczynać postępowania w sprawie wpisu hali przy ul. Reymonta 22 do rejestru zabytków. Ta decyzja wywołała reakcję środowiska związanego z Wisłą.

Historyczna rola hali i wcześniejsze rozmowy z konserwatorem

Ludwik Miętta-Mikołajewicz przypomniał, że trzy lata temu – podczas wizyty w urzędzie wraz z posłem Dominikiem Jaśkowcem – uzyskał pozytywną opinię ówczesnej dyrektor instytucji. W jego ocenie obecne stanowisko stoi w sprzeczności z tamtymi ustaleniami.

Podkreśla, że od momentu oddania obiektu do użytku w 1953 roku aż do powstania Tauron Areny, Hala Wisły była jednym z najważniejszych miejsc wydarzeń masowych w Krakowie. Mogła pomieścić około 2,5 tysiąca widzów i przez dekady pełniła funkcję centralnego obiektu sportowo-kulturalnego.

Zdaniem byłego prezesa trudno przejść obojętnie obok historii związanej z tym miejscem. Hala gościła artystów światowego formatu, a także wydarzenia, które dziś są już częścią zbiorowej pamięci miasta.

Sport, kultura i apel o ochronę obiektu

Miętta-Mikołajewicz zwraca uwagę, że obiekt przy Reymonta był areną wydarzeń naukowych i akademickich, w tym uroczystości związanych z jubileuszami Uniwersytetu Jagiellońskiego oraz Akademii Górniczo-Hutniczej. Wtedy Kraków gościł rektorów uczelni z całej Europy.

Istotne miejsce w historii hali zajmuje również sport. Przy Reymonta rywalizowały zespoły koszykarskie z Realem Madryt na czele, a także reprezentacje i drużyny występujące w europejskich pucharach. To – jak podkreśla honorowy prezes Wisły – element dziedzictwa, którego nie da się po prostu pominąć.

W jego opinii miasto powinno znaleźć sposób na upamiętnienie tych wydarzeń, a jednym z rozwiązań mogłoby być objęcie hali ochroną konserwatorską. Taki status umożliwiłby starania o środki na remont zarówno z Ministerstwa Kultury i Dziedzictwa Narodowego, jak i Ministerstwa Sportu i Turystyki, zdejmując z klubu ciężar odpowiedzialności za obiekt o znaczeniu wykraczającym poza jedną instytucję.

Udostępnij artykuł:

Komentarze (0)

Publikując komentarz, zgadzasz się na przetwarzanie podanej nazwy i treści, które będą widoczne publicznie. Zobacz Politykę prywatności.

Brak komentarzy. Bądź pierwszy!