Zbigniew Boniek, były prezes PZPN, zabrał głos w sprawie afery związanej z meczem Śląsk – Wisła. W swojej wypowiedzi nie oszczędził nikogo: ani szefa związku Cezarego Kuleszy, ani właściciela Wisły Kraków Jarosława Królewskiego. Co więcej, uważa, że sprawa dla Białej Gwiazdy nie zakończy się pomyślnie, a jej zarządcy popełnili błąd.
Afera zaczęła się, gdy Wisła Kraków nie pojawiła się na wyjazdowym meczu z Śląskiem Wrocław — klub tłumaczył się, że to odpowiedź na nieuzasadnione niedopuszczenie kibiców gości na stadion. Komisja dyscyplinarna PZPN w związku z tym przyznała Śląskowi walkower 3:0 i nałożyła na wrocławski klub karę finansową w wysokości miliona złotych. Krótko przed ogłoszeniem tych decyzji prezes PZPN Cezary Kulesza sugerował w mediach, że rozważana jest opcja obustronnego walkowera — i właśnie ten pomysł Boniek natychmiast zakwestionował.
„Tu Czarek troszeczkę wyszedł przed orkiestrę, bo w ogóle takiej opcji nie mogło być" — powiedział Boniek w programie Prawda Futbolu.
Były prezes PZPN argumentował, że skoro związek wyznaczył termin meczu, sędziowie stawili się na boisku, a obie drużyny dotarły do Wrocławia, to nie ma żadnych podstaw do mówienia o winie po stronie Śląska za sam fakt rozegrania lub nierozegrania spotkania.
„Nie może być obustronny walkower, skoro PZPN mówi, że mecz się ma odbyć o takiej i o takiej godzinie w tym dniu." — dodał.
Choć kara nałożona na Śląsk opiewa na milion złotych, Boniek uważa, że Wrocławianie mają realne szanse na jej znaczące obniżenie w toku odwołań.
„Widząc, jakie kary dostawały inne drużyny i robiły to samo co Śląsk — nie przyjmowały drużyny krakowskiej nie wiadomo dlaczego — dostawały kary dużo, dużo mniejsze" — ocenił były prezes.
Jego zdaniem kary muszą być sprawiedliwe, a nie drakońskie, i zapowiedział, że Śląsk może kolejno odwołać się do Najwyższej Komisji Odwoławczej, a następnie do instancji przy PKOl.
„Może Śląsk na końcu zapłaci 200, 100 czy 300 tysięcy" — przewiduje Boniek.
Trzy punkty zdobyte walkowerem mają dla Śląska wymiar sportowy trudny do przecenienia — „przybliżają Śląsk do Ekstraklasy", jak sformułował to sam Boniek. Jednak to właśnie decyzja Wisły Kraków o niestawieniu się na mecz spotkała się z jego najostrzejszą krytyką. Odnosząc się do Królewskiego, Boniek stwierdził wprost:
„Dla mnie to Królewski popełnił błąd, że w dniu meczu nie wysłał drużyny na spotkanie". Jego zdaniem gdyby Wisła pojechała do Wrocławia, mogłaby nie tylko uniknąć walkoweru, ale też realnie pomóc wszystkim drużynom rywalizującym ze Śląskiem o awans. „Bo nagle się może okazać, że Śląsk będzie na drugim miejscu, mając jeden, dwa punkty przewagi nad kimś innym, i te punkty dostał bez gry w piłkę, tylko w prezencie. Bo Wisła nie przyjechała" — podsumował Boniek.
