Emma Raducanu wyrasta na jedną z najbardziej zagadkowych postaci kobiecego tenisa. Choć jej talent jest bezdyskusyjny, ostatnie miesiące to pasmo rozczarowań, kontuzji i bolesnych lekcji na korcie. Tim Henman, były lider brytyjskiego tenisa, wskazał konkretny element, który blokuje mistrzynię US Open z 2021 roku przed powrotem do światowej elity.
Sytuacja Raducanu w 2026 roku jest trudna. Problemy ze stopą zepsuły jej okres przygotowawczy, a wirusowa infekcja zmusiła do wycofania się z turniejów w Miami oraz Linz. Obecnie zajmuje 26. miejsce w rankingu WTA, ale w zestawieniu Live Race spadła na 45. pozycję. Ostatni występ w Indian Wells zakończył się brutalnym laniem od Amandy Anisimovej, która rozbiła Brytyjkę 6:1, 6:1 w zaledwie 52 minuty.
Klucz do sukcesu ukryty w przygotowaniu fizycznym
Henman uważa, że Raducanu brakuje odporności fizycznej, co prowadzi do drobnych urazów wybijających ją z rytmu meczowego. Ekspert podkreśla, że tenisistka nie będzie uderzać piłki tak mocno jak Anisimova, dlatego musi nadrobić braki w siłowni. Większa siła i szybkość mają pozwolić jej wytrzymać potężne zagrania rywalek. Według Henmana poprawa kondycji to jedyna droga, by Emma ponownie zaczęła pukać do czołowej dziesiątki rankingu.
Planowany powrót zawodniczki ma nastąpić podczas turnieju w Madrycie, który startuje 27 marca. Istnieje jednak szansa, że kibice zobaczą ją wcześniej w Stuttgarcie lub Rouen, o ile otrzyma od organizatorów dziką kartę. Każdy kolejny start będzie testem dla jej organizmu, który w ostatnim czasie regularnie odmawiał posłuszeństwa w kluczowych momentach sezonu.
