Rywalizacja Carlosa Alcaraza i Jannika Sinnera wchodzi na niespotykany dotąd poziom emocji. Po ich siedemnastym starciu, w którym Włoch pokonał Hiszpana w finale w Monte Carlo, głos zabrała legenda światowych kortów, Kim Clijsters. Była numer jeden rankingu WTA nie gryzła się w język, komentując nietypową więź łączącą obu zawodników.
Clijsters przyznała w podcaście Love All, że kibice często zwracają jej uwagę na specyficzny charakter tej relacji. Belgijka zauważyła, że dla wielu osób widok tak bliskiej przyjaźni między największymi rywalami jest dziwny. Przypomniała, że w historii tenisa dominowały raczej konflikty i unikanie się zawodników, podczas gdy Alcaraz i Sinner otwarcie okazują sobie ogromny szacunek i wspólnie cieszą się grą na korcie.
Szczere wyznanie o bólu i podziwie
Czterokrotna mistrzyni wielkoszlemowa zwróciła uwagę na konkretną sytuację z Monte Carlo. Alcaraz, mimo bolesnej porażki, został na miejscu, by obserwować celebrację Sinnera. Clijsters wyznała, że choć sama potrafiła docenić klasę rywalek, patrzenie na ich świętowanie bywało dla niej raniące. Tymczasem Hiszpan zdaje się w pełni akceptować sukcesy konkurenta, co budzi skrajne opinie wśród fanów pragnących ostrzejszej rywalizacji.
Do dyskusji włączyła się także Justine Henin. Siedmiokrotna triumfatorka turniejów wielkoszlemowych dostrzegła w postawie Alcaraza coś więcej niż tylko respekt. Według niej w komentarzach Hiszpana wybrzmiewa wręcz podziw dla nowego lidera rankingu. Henin ostrzega jednak, że Alcaraz w starciu z Sinnerem wydawał się momentami bezsilny i musi znaleźć nowe sposoby na zwycięstwo, by odzyskać dominację w tourze.
