Jack Draper wyrasta na jednego z głównych bohaterów turnieju w Eastbourne, gdzie po serii wyniszczających kontuzji awansował właśnie do półfinału. Brytyjczyk w ćwierćfinale pewnie pokonał Gabriela Diallo 6:1, 6:4, udowadniając, że jego powrót do touru nabiera tempa. Jak donoszą media, tenisista, który jeszcze niedawno zajmował czwarte miejsce w rankingu ATP, musiał przejść przez roczny koszmar, który zepchnął go na odległe 160. miejsce w światowym zestawieniu.
Dla 24-letniego zawodnika każdy kolejny mecz na trawiastych kortach w Eastbourne jest testem wytrzymałości fizycznej. Draper nie grał przez ponad dwa miesiące przed tym tygodniem, a jego pewność siebie po urazach ramienia i kolana była na skrajnie niskim poziomie. Zwycięstwo nad Diallo było jego trzecim z rzędu wygranym spotkaniem bez straty seta, co pozwoliło mu już teraz zanotować awans o 29 pozycji w rankingu na żywo, gdzie zajmuje obecnie 131. lokatę.
Walka z własnym ciałem i inspiracja od legendy
Kluczem do odrodzenia Drapera jest współpraca z nowym trenerem, którym został Andy Murray. Pod okiem doświadczonego mistrza młodszy rodak odzyskuje wiarę w swoje możliwości, choć przyznaje, że ostatnie dwanaście miesięcy było dla niego niezwykle trudne. Tenisista nie ukrywa, że obawiał się, czy kiedykolwiek wróci do dawnej dyspozycji po tym, jak jego ciało było regularnie niszczone przez kolejne urazy. Teraz jednak wysyła jasny sygnał, że najgorsze ma już za sobą.
Podczas wywiadu na korcie Draper odniósł się bezpośrednio do swojej kondycji fizycznej, która budziła największe wątpliwości ekspertów. „Czuję się świetnie. Oczywiście to był trudny rok z wieloma komplikacjami zdrowotnymi, ale nabieram coraz większej pewności co do mojego ciała. Wygrywanie w tym pomaga” – przyznał Brytyjczyk. Zawodnik dodał również, że z każdym występem prezentuje się lepiej, co napawa go optymizmem przed nadchodzącym starciem półfinałowym z Ugo Humbertem.
