Mark Petchey ostro skrytykował tezę Patricka Mouratoglou, jakoby Carlos Alcaraz i Jannik Sinner prezentowali wyższy poziom niż Federer, Nadal czy Djokovic w swoich najlepszych latach. Brytyjczyk nazywa to zjawisko błędem świeżości.
Były trener Andy'ego Murraya uważa, że twierdzenie o wyższości młodych gwiazd nad legendami to zwykłe nadużycie. Petchey przypomina niesamowity sezon 2005 w wykonaniu Rafaela Nadala, który jako nastolatek seryjnie wygrywał turnieje w Paryżu, Rzymie czy Madrycie. Jego zdaniem zapominamy o tamtej dominacji tylko dlatego, że miała miejsce dwie dekady temu. Czy szczytowy Nadal na mączce naprawdę przegrałby z dzisiejszymi liderami rankingu? Petchey nie ma wątpliwości, że Hiszpan był wtedy na zupełnie innym, nieosiągalnym poziomie.
Ekspert uderza również w argumentację Mouratoglou dotyczącą siły obecnego zaplecza touru. Podczas gdy Francuz zachwyca się takimi graczami jak Draper, Rune czy Shelton, Petchey przekonuje, że to dawna czołowa dwudziestka rankingu była znacznie mocniejsza. Zawodnicy tacy jak Tomas Berdych czy Grigor Dimitrov musieli co tydzień mierzyć się z czterema najwybitniejszymi tenisistami w historii. To wymuszało na nich ciągły rozwój i sprawiało, że cała grupa pościgowa prezentowała wyższą jakość niż dzisiejsi tenisiści z szerokiej czołówki ATP.
Dyskusja nabrała tempa po słowach Jo-Wilfrieda Tsongi, który podobnie jak Petchey, stanął w obronie swojej generacji. Mouratoglou uparcie twierdzi jednak, że dzisiejsi gracze nie są mniej niebezpieczni od poprzedników. Petchey ucina te spekulacje, nazywając argumenty Francuza słabymi i szkodliwymi dla dyscypliny. Choć przyznaje, że Alcaraz i Sinner to ta sama sportowa stratosfera co Wielka Czwórka, to uznanie ich za lepszych już teraz uważa za przejaw lenistwa intelektualnego i braku obiektywnego spojrzenia na historię tenisa.
