Debiut reprezentacji Brazylii na Mistrzostwach Świata 2026 przyniósł spore rozczarowanie nie tylko ze względu na wynik. Remis 1:1 z Marokiem zszedł na dalszy plan wobec decyzji personalnych Carlo Ancelottiego. Włoski szkoleniowiec, mimo problemów ze skutecznością swojej drużyny, nie zdecydował się wpuścić na boisko Endricka, co wywołało lawinę pytań ze strony dziennikarzy i kibiców.
“Endrick didn't start… but there are 15 other players that didn't start either”. https://t.co/I2qV2kLmj8
Sytuacja jest o tyle napięta, że młody napastnik już wcześniej, podczas wspólnej pracy w Realu Madryt, nie zawsze mógł liczyć na regularne występy u Ancelottiego. Selekcjoner „Canarinhos” starał się jednak tonować nastroje i bagatelizować całe zdarzenie, wskazując na szeroką kadrę, jaką dysponuje podczas turnieju.
„Widzę wszystkie komentarze. To był pierwszy mecz, konkurencja jest duża i to całkiem normalne” – stwierdził stanowczo Carlo Ancelotti, ucinając spekulacje o konflikcie. Włoch podkreślił, że brak gry nastolatka nie powinien być traktowany jako sensacja, biorąc pod uwagę liczebność składu. „Endrick nie zaczął w podstawowym składzie... ale jest 15 innych zawodników, którzy również nie zagrali od początku” – dodał trener Brazylijczyków.
Mimo tych wyjaśnień, media nie szczędzą krytyki pod adresem trenera. Eksperci wskazują, że w meczu, w którym Brazylia biła głową w mur, talent 19-latka mógł okazać się kluczowy. Kolejna szansa na występ Endricka pojawi się w następnych spotkaniach fazy grupowej, jednak presja na Ancelottim po inauguracyjnym potknięciu będzie tylko rosła.
