Atmosfera w Olympique Marsylia gwałtownie się pogorszyła, a posada Roberto De Zerbiego wisi na włosku. Włoski szkoleniowiec bije się z myślami i rozważa, czy to on nie stał się głównym problemem drużyny.
Sytuacja w ośrodku treningowym La Commanderie stała się napięta do granic możliwości. Piłkarze czują się osaczeni przez system permanentnej obserwacji, który wykracza daleko poza boisko treningowe. Sztab skrupulatnie rozlicza zawodników z każdej minuty spędzonej w klubie, kontrolując godziny przyjazdów, odjazdów, a nawet czas poświęcony na sesje rozciągania. Pod lupą trenera znalazło się wszystko, włącznie z jadłospisem serwowanym w klubowej stołówce, co budzi coraz większy opór w szatni.
Narastająca frustracja wynika nie tylko z rygoru, ale również z braku zrozumienia dla boiskowych decyzji Włocha. Zawodnicy i członkowie sztabu przyznają anonimowo, że wiele wyborów sportowych De Zerbiego pozostaje dla nich zagadką. Mimo narastających wątpliwości, wewnątrz klubu panuje paraliżująca atmosfera, która uniemożliwia otwarte zakwestionowanie metod szkoleniowca. Decyzja o przyszłości trenera, który sam poddaje pod wątpliwość sens swojej dalszej pracy, może zapaść jeszcze w tym tygodniu.
