Cadillac, najnowszy gracz w stawce Formuły 1, przechodzi przez niezwykle skomplikowany proces budowy struktur zespołu w trakcie trwania sezonu. Szef ekipy, Graeme Lowdon, otwarcie przyznaje, że stajnia operuje obecnie z wielu rozproszonych lokalizacji, czekając na ukończenie kluczowych inwestycji.
Obecnie zespół korzysta z bazy w Silverstone, obiektów General Motors w Karolinie Północnej i Michigan oraz tunelu aerodynamicznego Toyoty w Kolonii. Równolegle trwa budowa gigantycznej fabryki w Fishers pod Indianapolis o powierzchni blisko 42 tysięcy metrów kwadratowych oraz centrum jednostek napędowych w Charlotte. Lowdon obrazowo opisuje tę sytuację jako budowanie samolotu w trakcie lotu lub statku podczas rejsu, co stawia ekipę w zupełnie innym położeniu niż ustabilizowana konkurencja.
Kaski budowlane obok biurek inżynierów
Codzienność w Cadillacu to nie tylko analiza danych z bolidu MAC-26, ale też nadzór nad placami budowy. Lowdon zdradził, że tuż obok jego biurka leżą buty ochronne i kask, ponieważ zespół wciąż jest na etapie wznoszenia murów. „Nadal rekrutujemy jak szaleni, więc wciąż trwa mnóstwo budowania. Jesteśmy daleko od etapu, w którym tylko dopracowuje się szczegóły, w jakim prawdopodobnie znajduje się większość innych zespołów” – przyznał szef ekipy, podkreślając skalę wyzwania.
Mimo braku punktów w mistrzostwach świata i ciągłej walki o pierwszy awans do Q2, zespół widzi postępy. Właśnie trwa instalacja nowego symulatora, a fabryka w Fishers ma zacząć funkcjonować w przyszłym roku. Lowdon zaznacza, że każdy dzień jest dla nich lekcją, a obecna faza skupia się na poprawianiu „dużych elementów”, ponieważ nowa struktura operacyjna wciąż ujawnia swoje mocne i słabe strony w warunkach wyścigowych.
