Manchester United nie zamierza ryzykować utraty swojego lidera i zdecydował się na aktywację specjalnej klauzuli w jego umowie. Bruno Fernandes zostanie na Old Trafford o dwanaście miesięcy dłużej, co ma stanowić zabezpieczenie przed coraz śmielszymi ofertami z innych lig. Według zagranicznych doniesień, klub planuje sfinalizować ten ruch w najbliższych miesiącach, przedłużając pobyt Portugalczyka w zespole do czerwca 2028 roku.
Decyzja o uruchomieniu opcjonalnego roku w kontrakcie to strategiczny ruch władz klubu, który ma zapewnić spokój podczas negocjacji nad nowym, długoterminowym porozumieniem. Jak informuje Football Insider, Czerwone Diabły konsekwentnie odrzucały możliwość sprzedaży swojego kapitana, mimo że zainteresowanie 31-latkiem wyrażały kluby z Arabii Saudyjskiej oraz tureckie Galatasaray. Sytuacja była o tyle napięta, że pomocnik wkroczył w ostatni rok swojej pierwotnej umowy, co wywołało falę spekulacji transferowych pod koniec letniego okna.
Michael Carrick nie kryje podziwu dla swojego podopiecznego, który pod jego wodzą prezentuje wręcz nieprawdopodobną formę. Od momentu przejęcia sterów przez Carricka w styczniu, Fernandes wypracował aż 23 bramki w zaledwie 22 występach, a jego ostatni popis przeciwko Ipswich Town, zakończony hat-trickiem i asystą, tylko potwierdził tezę o jego niezbędności. Trener Manchesteru United uważa go za najważniejsze ogniwo w talii, co przy łącznym bilansie 110 goli i 109 asyst w barwach klubu czyni go postacią niemal nietykalną.
Wysoka forma zawodnika idzie w parze z uznaniem w całym środowisku piłkarskim, co potwierdzają ostatnie wyróżnienia indywidualne. Mimo że Portugalczyk jest obecnie najlepiej opłacanym piłkarzem w zespole, a we wrześniu skończy 32 lata, klubowa hierarchia jest zdeterminowana, by utrzymać kontrolę nad jego przyszłością i nie dopuścić do odejścia legendy za darmo.
