Jamie Murray ogłosił zakończenie profesjonalnej kariery po 36 latach spędzonych na korcie. Były lider rankingu deblowego i siedmiokrotny triumfator turniejów wielkoszlemowych idzie w ślady swojego brata Andy'ego. Brytyjczyk przekazał tę informację w mediach społecznościowych, dziękując rodzinie i sztabowi za wsparcie w drodze na szczyt.
Historia starszego z braci Murrayów mogła potoczyć się zupełnie inaczej, gdyby nie kryzys z czasów juniorskich. Jako nastolatek Jamie rywalizował z Rafaelem Nadalem i Richardem Gasquetem, będąc uznawanym za jeden z największych talentów na świecie. Przeprowadzka do ośrodka treningowego w Cambridge okazała się jednak błędem, który doprowadził go do porzucenia tenisa na blisko dziewięć miesięcy. Problemy z aklimatyzacją i nieudana próba zmiany techniki uderzenia zniszczyły jego pewność siebie.
Wstydliwy sekret i ucieczka w debla
Murray przyznał, że błędy trenerów wywołały u niego blokadę psychiczną przy uderzeniu z forhendu, której nigdy nie zdołał w pełni przezwyciężyć. To właśnie ten defekt zmusił go do rezygnacji z gry pojedynczej i skupienia się na deblu. Wybór okazał się słuszny, bo Brytyjczyk wywalczył dwa tytuły wielkoszlemowe w parze z Bruno Soaresem oraz pięć trofeów w mikście. Największym sukcesem pozostaje jednak triumf w Pucharze Davisa w 2015 roku, gdzie grał ramię w ramię z bratem.
Mimo odłożenia rakiety Jamie Murray nie znika ze świata sportu. Już teraz pełni funkcję dyrektora turnieju w Queen’s Club oraz rozwija karierę komentatorską. Niedawno otrzymał także prestiżowe stanowisko w brytyjskiej federacji LTA. Jego dziedzictwo to nie tylko siedem pucharów wielkoszlemowych, ale też historia o tym, jak mimo technicznych ograniczeń i chwilowego zwątpienia można wspiąć się na sam szczyt światowych list.
