Paul Onuachu znajduje się o krok od powrotu na angielskie boiska, a najpoważniejszym kandydatem do pozyskania Nigeryjczyka jest Fulham. Jak donoszą media, londyński klub wykazuje ogromne zainteresowanie 32-letnim napastnikiem, jednak negocjacje nie należą do łatwych ze względu na wygórowane oczekiwania finansowe Trabzonsporu. Turecki klub, który sprowadził snajpera zaledwie kilka miesięcy temu za 5,5 miliona euro, teraz oczekuje kwoty oscylującej w granicach od 25 do 30 milionów euro. Tak drastyczny wzrost ceny wynika z doskonałej formy zawodnika oraz faktu, że jego kontrakt obowiązuje aż do czerwca 2028 roku.
Paul Onuachu
Trabzonspor→Fulham
Sytuacja transferowa Onuachu jest dynamiczna, ponieważ napastnik przyciąga uwagę nie tylko klubów z Premier League. Według doniesień medialnych z lipca 2026 roku, zainteresowanie piłkarzem wyrażają także tureccy potentaci – Beşiktaş oraz Fenerbahçe, a także saudyjskie Al Hilal. Warto przypomnieć, że jeszcze w czerwcu Trabzonspor miał odrzucić ofertę opiewającą na 20 milionów euro od Al Ahli, co jasno pokazuje, że zarząd „Burzy Morza Czarnego” nie zamierza pozbywać się swojej gwiazdy za bezcen. Sam zawodnik, mierzący aż 201 centymetrów wzrostu, jest postrzegany jako idealne wzmocnienie siły ognia dla drużyny prowadzonej przez Alvaro Arbeloę.
Mimo spekulacji o odejściu, Onuachu profesjonalnie podchodzi do swoich obowiązków i obecnie przebywa z Trabzonsporem na obozie przygotowawczym w Austrii. Napastnik znalazł się w kadrze na mecze towarzyskie przeciwko takim zespołom jak Udinese czy Eintracht Frankfurt. Choć Nigeryjczyk nie kryje rozczarowania brakiem awansu swojej reprezentacji na Mistrzostwa Świata 2026, podkreśla jakość obecnej kadry „Super Orłów”. „To rozczarowanie nie może definiować tej grupy zawodników, stać nas na rywalizację z każdym” – przyznał Onuachu w jednym z ostatnich wywiadów, skupiając się na budowaniu formy przed nadchodzącym sezonem, niezależnie od tego, czy spędzi go w Turcji, czy w Londynie.
Kluczowym aspektem ewentualnej transakcji pozostaje rozbieżność między rynkową wyceną piłkarza a żądaniami Trabzonsporu. Podczas gdy popularne serwisy analityczne szacują wartość 32-latka na około 6 milionów euro, Turcy twardo trzymają się ceny 30 milionów euro, licząc na desperację klubów szukających klasycznej „dziewiątki” w końcówce okna transferowego.