Brahim Díaz znalazł się w centrum uwagi tureckich mediów po tym, jak Galatasaray oficjalnie nawiązało kontakt w sprawie jego transferu. Według zagranicznych doniesień, których autorem jest ceniony dziennikarz Yağız Sabuncuoğlu, klub ze Stambułu sonduje możliwość sprowadzenia 26-letniego reprezentanta Maroka. Sytuacja nie jest jednak prosta, ponieważ sam zawodnik, którego kontrakt z Realem Madryt obowiązuje do czerwca 2027 roku, publicznie wyraża chęć kontynuowania kariery na Santiago Bernabéu. Mimo roli zmiennika w minionym sezonie La Liga, gdzie zanotował jedną bramkę i sześć asyst w 1252 minuty spędzone na boisku, Díaz wciąż wierzy w swoją przyszłość w barwach Królewskich.
Brahim Díaz
Real Madrid→Galatasaray
Real Madryt podchodzi do tematu sprzedaży swojego skrzydłowego z dużą rezerwą, co odzwierciedlają oczekiwania finansowe klubu. Choć obecna wartość rynkowa zawodnika oscyluje w granicach 35 milionów euro, władze z Madrytu już wcześniej w tym roku wyceniały go na kwotę sięgającą nawet 60 milionów euro. Taka bariera cenowa może okazać się przeszkodą nie tylko dla Galatasaray, ale również dla innych zainteresowanych stron. Jak informują media, sytuację Marokańczyka uważnie monitorują także włoskie potęgi – AC Milan i AS Roma – oraz przedstawiciel Premier League, Aston Villa. Warto przypomnieć, że na początku 2026 roku pojawiały się już oferty za zawodnika ze strony Arsenalu oraz Tottenhamu, opiewające na około 50-60 milionów euro, co pokazuje, jak wysoko ceniony jest ten piłkarz na rynku międzynarodowym.
Kluczową rolę w całej operacji może odegrać okres przygotowawczy. Według najnowszych informacji, Jose Mourinho zamierza osobiście ocenić przydatność Díaza do zespołu podczas nadchodzącego zgrupowania, zanim zapadną jakiekolwiek wiążące decyzje o jego przyszłości. Brahim Díaz ma za sobą udany czas w reprezentacji Maroka, gdzie podczas Pucharu Narodów Afryki 2025 stał się pierwszym zawodnikiem od 1976 roku, który strzelał gole w każdym meczu fazy grupowej. Ta dyspozycja sprawia, że Galatasaray widzi w nim idealne wzmocnienie formacji ofensywnej, jednak ostateczne słowo będzie należało do sztabu szkoleniowego Realu Madryt oraz samego piłkarza, który na ten moment nie planuje przeprowadzki nad Bosfor.