Bradley Barcola napędził strachu kibicom na Anfield podczas środowego zwycięstwa 2:1 nad Atletico Madryt w Lidze Mistrzów. Francuski skrzydłowy opuścił murawę w 60. minucie, trzymając się za łydkę, co wywołało natychmiastowe obawy o poważniejszy uraz mięśniowy. Był to debiut byłego gracza Paris Saint-Germain w tych elitarnych rozgrywkach w barwach Liverpoolu, więc przedwczesne zejście z boiska wyglądało wyjątkowo niepokojąco.
Menedżer Andoni Iraola szybko uciął jednak wszelkie spekulacje dotyczące stanu zdrowia swojego zawodnika. Szkoleniowiec wyjaśnił, że wychowanek Olympique Lyon zmagał się jedynie z bolesnymi skurczami i nie doznał żadnej kontuzji, która wykluczałaby go z treningów. „To tylko skurcz, nie ma żadnej kontuzji” – zapewnił Iraola, cytowany przez serwis BBC Sport. Dzięki tej diagnozie Barcola ma być do dyspozycji sztabu szkoleniowego już w najbliższą sobotę, kiedy Liverpool zmierzy się w lidze z Fulham.
Dobre wieści medyczne są istotne także w kontekście nadchodzącego zgrupowania reprezentacji Francji. Selekcjoner Zinédine Zidane ogłosi swoje pierwsze powołania już 18 września i Barcola wciąż pozostaje mocnym kandydatem do znalezienia się w kadrze. Brak urazu pozwala zawodnikowi ze spokojem czekać na decyzję trenera „Trójkolorowych”. Liverpool uniknął tym samym poważnego osłabienia formacji ofensywnej w bardzo intensywnym momencie sezonu.
Sytuacja kadrowa Liverpoolu przed meczem z Atletico Madryt była monitorowana przez media od kilku dni. Skrzydłowy pozostaje istotnym elementem planu taktycznego nowego trenera The Reds.
