Alex Eala opuszcza Miami Open w fatalnym nastroju po jednostronnym widowisku. 20-letnia Filipinka uległa Karolinie Muchovej 0:6, 2:6 w 1/8 finału turnieju WTA 1000 na Florydzie. Czeszka, zajmująca 14. miejsce w rankingu, nie dała młodszej rywalce żadnych szans, dominując na korcie od pierwszej piłki.
Porażka ma dla Eali bolesne skutki rankingowe. Tenisistka, która przystępowała do rywalizacji na rekordowym 29. miejscu, w zestawieniu „live” osunęła się na 45. pozycję. Wszystko przez utratę 270 punktów za ubiegłoroczny półfinał. Zawodniczka przyznała po meczu, że czuła dodatkową presję, którą sama na siebie nałożyła, próbując powtórzyć sukces sprzed roku na Hard Rock Stadium.
Szczere wyznanie po klęsce i plany na mączkę
Eala nie szukała wymówek, doceniając klasę Muchovej. Podkreśliła, że Czeszka zagrała świetnie, a ona sama nie pokazała swojego najlepszego tenisa. Odniosła się także do tejpów na udzie, wyjaśniając, że to jedynie środek zapobiegawczy po długiej podróży trwającej od grudnia. Teraz Filipinka planuje kilka dni odpoczynku przed startem sezonu na kortach ziemnych, który rozpocznie turniejem w Linzu.
Mimo dotkliwej przegranej, tenisistka stara się zachować chłodną głowę. Zaznaczyła, że po wielkim zwycięstwie nie jest tak dobra, jak się wydaje, a po bolesnej porażce nie jest tak słaba, jak sugeruje wynik. Eala wierzy w swoją trajektorię rozwoju i z optymizmem patrzy na nadchodzące miesiące, licząc na poprawę gry na mączce, gdzie widzi u siebie największe rezerwy.
