Alex Eala wyrasta na jedną z najbardziej pechowych zawodniczek ostatnich edycji French Open. 21-letnia Filipinka po raz drugi z rzędu pożegnała się z turniejem singlowym już po pierwszym meczu. Tym razem drogę zagrodziła jej bliska przyjaciółka, 18-letnia Amerykanka Iva Jovic, która zdominowała spotkanie na paryskich kortach.
Mecz rozstrzygnął się w dwóch setach, kończąc wynikiem 6-4, 6-2 dla Jovic. Choć Eala próbowała nawiązać walkę w pierwszej partii, odrabiając straty ze stanu 1-5 do 4-5, ostatecznie ponownie straciła własne podanie. W drugim secie młodsza Amerykanka nie pozostawiła złudzeń, notując dwa kluczowe przełamania w końcówce. Dla Eali to bolesny cios, zwłaszcza że spotkanie odbyło się zaledwie kilka dni po wspólnym świętowaniu jej urodzin.
Zaskakujący awans w rankingu i nowe wyzwania
Mimo szybkiego odpadnięcia z turnieju, sytuacja rankingowa zawodniczki wygląda nietypowo. Eala rozpoczęła zmagania na 37. miejscu, a obecnie w zestawieniu live przesunęła się na 35. pozycję. Wynika to z faktu, że obroniła 10 punktów za udział w pierwszej rundzie, podczas gdy inne tenisistki straciły punkty z poprzedniego sezonu. Jest jednak mało prawdopodobne, by utrzymała tę lokatę do końca turnieju, ponieważ rywalki będące wciąż w grze mogą ją wyprzedzić.
Filipinka nie opuszcza jeszcze Paryża, ponieważ w środę rozpoczyna rywalizację w deblu. W parze z Victorią Mboko zmierzy się z duetem Daria Shnaider i Leylah Fernandez. Zaraz po zakończeniu zmagań we Francji, Eala przeniesie się na trawę. Już w dniach 1-7 czerwca wystartuje jako najwyżej rozstawiona zawodniczka w turnieju WTA 125K Birmingham Open, gdzie spróbuje zmazać plamę po ubiegłorocznej porażce z Lindą Fruhvirtovą.
