Przygoda Alex Eali z turniejem Canadian Open dobiegła końca w gwałtowny sposób. Szwajcarska tenisistka Belinda Bencic nie dała szans rywalce, wygrywając w dwóch setach 6:4, 6:0 i pieczętując swój awans do ćwierćfinału imprezy rangi Masters.
Mimo świetnej formy w ostatnich tygodniach, ogromna liczba rozegranych meczów tego lata wyraźnie odbiła się na kondycji Eali w starciu z Bencic. Tenisistka nie będzie miała zbyt wielu dni na odpoczynek, ponieważ już w sobotę, 15 sierpnia, rusza turniej w Cincinnati. 21-latka potwierdziła jednak, że zamierza w pełni wykorzystać krótką przerwę między startami, aby oczyścić umysł i zająć się sprawami, na które dotychczas brakowało jej czasu w napiętym grafiku startowym.
Fryzjer i paznokcie zamiast rakiety
Podczas konferencji prasowej po meczu zawodniczka szczerze opowiedziała o swoich najbliższych planach, które odbiegają od typowo sportowej rutyny. „Zdecydowanie wezmę dzień lub dwa wolnego. Muszę jechać do Cincinnati, ale wcześniej muszę iść do fryzjera. Dawno nie obcinałam włosów. Moje paznokcie też już odrosły” – przyznała Eala. Podkreśliła, że Toronto to świetne miejsce, by na chwilę zapomnieć o tenisie, spotkać się z przyjaciółmi i po prostu dobrze się bawić przed powrotem do ciężkiej pracy na korcie.
Występ w Canadian Open przyniósł Eali 110 punktów do rankingu WTA, co pozwoliło jej utrzymać 20. pozycję na świecie. Do wyprzedzającej ją Jekateriny Aleksandrowej traci obecnie 240 punktów, jednak rywalka wciąż gra w turnieju i może powiększyć tę przewagę. Po starcie w Cincinnati zawodniczka uda się na US Open, a następnie zadebiutuje w głównej drabince turnieju w Singapurze, który rozpocznie się 21 września. Będzie to kolejna szansa na awans w światowym zestawieniu.
