Jeszcze kilka miesięcy temu Vozinha prowadził spokojne życie w portugalskim Chaves. Mundial zmienił jednak wszystko. Bramkarz Republiki Zielonego Przylądka stał się jednym z najbardziej rozpoznawalnych zawodników turnieju, ale dziś przyznaje, że cena za popularność okazała się dla niego bardzo wysoka.
40-letni golkiper nie ukrywa, że największą zmianą nie były pieniądze czy zainteresowanie klubów, lecz utrata prywatności. Jak opowiedział w rozmowie z „The Observer”, dziś zwykłe wyjście do restauracji często kończy się prośbami o zdjęcia, autografy albo nagrywaniem go przez przypadkowe osoby.
– Straciłem spokój, który miałem wcześniej. Wiele osób marzy o sławie, ale zwykle patrzy tylko na jej dobre strony. Gdybym dziś mógł wybierać między obecnym życiem a tym sprzed mundialu, wybrałbym to drugie – przyznał Vozinha.
Wszystko eksplodowało po pierwszym meczu Republiki Zielonego Przylądka na mistrzostwach świata. Jego zespół zremisował z Hiszpanią 0:0, a bramkarz zatrzymał późniejszych mistrzów świata, notując siedem skutecznych interwencji.
Przed spotkaniem jego konto na Instagramie obserwowało około 56 tys. osób. Po ostatnim gwizdku liczba obserwujących przekroczyła milion. Do gwałtownego wzrostu popularności przyczyniła się brazylijska CazéTV, która zachęcała swoją publiczność do śledzenia profilu zawodnika.
Sam Vozinha początkowo nie zdawał sobie nawet sprawy ze skali zjawiska.
– Ktoś z naszej ekipy powiedział mi, że mam ogromną liczbę nowych obserwujących. Myślałem, że żartuje. Dopiero później pokazano mi telefon i zobaczyłem, że przekroczyłem milion – wspominał.
Popularność dotknęła również jego rodzinę. Kibice zaczęli pojawiać się pod domem jego matki w Republice Zielonego Przylądka, prosząc o zdjęcia czy rozmowę. Bramkarz przyznał, że bliscy muszą teraz nauczyć się stawiać granice.
Mundial przyniósł także mnóstwo propozycji komercyjnych. Vozinha zaznaczył jednak, że podczas turnieju zdecydował się tylko na jedną współpracę reklamową. Jednocześnie zastrzegł, że nie zamierza promować marek związanych z tytoniem, alkoholem czy zakładami bukmacherskimi.
Sportowo lato całkowicie odmieniło jego pozycję. Republika Zielonego Przylądka zremisowała także z Urugwajem, awansowała do fazy pucharowej, a później doprowadziła do dogrywki w meczu z Argentyną.
Po turnieju Vozinha przeniósł się do chilijskiego Colo-Colo. Jak przyznał, pojawiły się również kontakty z Arabii Saudyjskiej, ale nie przerodziły się w konkretną ofertę.
Bramkarz początkowo planował zakończyć reprezentacyjną karierę po mundialu, lecz ostatecznie zmienił decyzję. Teraz przygotowuje się z kadrą do eliminacji Pucharu Narodów Afryki 2027.
Kolejnym symbolem jego błyskawicznego awansu w światowej hierarchii jest nominacja do grona dziesięciu kandydatów do nagrody dla najlepszego bramkarza świata.
– Nigdy nawet nie brałem pod uwagę, że coś takiego może mnie spotkać. Sama obecność na tej liście jest dla mnie ogromnym wyróżnieniem – powiedział.

