Biała gorączka w USA. Jak Real Madryt zawstydził Messiego i całą Premier League

Jarosław ZającJarosław Zając
11 czerwca 2025 11:35
Biała gorączka w USA. Jak Real Madryt zawstydził Messiego i całą Premier League

Kto tak naprawdę rządzi w światowym futbolu? Liga angielska z jej miliardami? A może marketingowa siła Leo Messiego, który podbija Stany Zjednoczone? Nic z tych rzeczy. Kiedy na scenę wkracza Real Madryt, cała reszta może co najwyżej grzecznie ustawić się w kolejce po bilety, o ile jakieś jeszcze zostaną. Nadchodzące Klubowe Mistrzostwa Świata w USA są tego najlepszym, wręcz brutalnym dowodem.

W skrócie:

  • Real Madryt jako jedyny klub wyprzedał komplety biletów na dwa ze swoich trzech meczów grupowych w ramach Klubowych Mistrzostw Świata w USA.
  • Mecz otwarcia turnieju z udziałem Interu Miami i Leo Messiego boryka się z dramatycznie niskim zainteresowaniem, a ceny wejściówek spadają.
  • Siła marketingowa „Królewskich” jest tak ogromna, że ceny biletów z drugiej ręki na ich mecze sięgają setek euro, podczas gdy na spotkanie z Messim można pójść za mniej niż 50 euro.

Messi na aucie, Real na tronie. Ameryka ma nowego idola?

Można mieć w składzie mistrza Europy, ikonę całego amerykańskiego „soccera” w osobie Leo Messiego, potęgi Premier League jak Manchester City i Chelsea czy włoską markę w postaci Juventusu. To wszystko na nic. Gdy przychodzi do sprzedawania biletów na nowy, napakowany gwiazdami format Klubowych Mistrzostw Świata, okazuje się, że jest tylko jeden zespół, dla którego Ameryka jest w stanie oszaleć – Real Madryt. „Królewscy” jako jedyni mogą pochwalić się statusem „sold out”. I to podwójnym.

Na debiutancki mecz pod wodzą nowego trenera Xabiego Alonso przeciwko Al Hilal na Hard Rock Stadium w Miami (pojemność 65 326) bilety rozeszły się już wiele tygodni temu. Teraz jedyną opcją jest legalny rynek wtórny, gdzie oficjalny dystrybutor Ticketmaster każe sobie płacić minimum 257 euro za najgorsze miejsca pod samym dachem stadionu. Real Madryt stał się lokomotywą napędową całego projektu FIFA, a w Zurychu zacierają ręce.

Kontrast jest porażający, gdy spojrzymy na mecz otwarcia turnieju, w którym Inter Miami z Messim zmierzy się z egipskim Al Ahly. Impreza odbędzie się na tym samym obiekcie w Miami, ale na razie atmosfera jest daleka od świątecznej. Jak donosi "The Athletic", wewnątrz FIFA rośnie niepokój z powodu ślimaczego tempa sprzedaży biletów. Mimo że na boisku pojawi się największy magnes marketingowy MLS, do tej pory sprzedano zaledwie około jednej trzeciej wejściówek.

Cenowy rollercoaster, czyli jak FIFA uczy się rynku

Problemem okazuje się między innymi kontrowersyjny system dynamicznego ustalania cen. To mechanizm, który podnosi lub obniża koszt biletów w zależności od popytu. W przypadku meczu Interu Miami widać to jak na dłoni – ceny systematycznie spadają. Obecnie wejściówkę można kupić już za 48 euro. Mniejszy popyt... niższa cena. Proste.

Realowi jest to jednak kompletnie obojętne. Ich siła w USA nie słabnie ani na jotę. Klub co prawda jeszcze nie wyprzedał biletów na swój drugi mecz, ale jest na dobrej drodze. Zobaczmy szczegóły tej dominacji:

  • Mecz z Pachuca (22 czerwca, Charlotte): Wyzwanie jest spore, bo Bank of America Stadium mieści aż 74 800 widzów, a Karolina Północna nie jest tradycyjnym rynkiem piłkarskim. Mimo to, Real w zeszłym roku przyciągnął tam 62 124 fanów na mecz z Chelsea. O tym, że sprzedaż idzie świetnie, świadczy cena – najtańszy bilet kosztuje już 115 euro, prawie trzy razy więcej niż na mecz Messiego.
  • Mecz z Salzburgiem (26 czerwca, Filadelfia): Tutaj już jest po sprawie. Potwierdzony „llenazo”, czyli komplet publiczności na Lincoln Financial Field. Aby zobaczyć w akcji Mbappé, Viniciusa i resztę gwiazd, trzeba sięgnąć głęboko do kieszeni. W oficjalnej odsprzedaży ceny zaczynają się od 213 euro za miejsca z najgorszą widocznością.

To szaleństwo dotyczy również finału, który odbędzie się 13 lipca na MetLife Stadium w New Jersey. Chociaż nie wiadomo jeszcze, kto w nim zagra, rynek wtórny już huczy. Najtańsze bilety, jakie można znaleźć, kosztują obecnie 834 euro. I możecie być pewni, że ta cena będzie tylko rosnąć.

Udostępnij artykuł:

Komentarze (0)

Publikując komentarz, zgadzasz się na przetwarzanie podanej nazwy i treści, które będą widoczne publicznie. Zobacz Politykę prywatności.

Brak komentarzy. Bądź pierwszy!