Fiorentina rozważa gwałtowny ruch na rynku transferowym w samej końcówce okna. Według zagranicznych doniesień Sky Sports, klub z Florencji wytypował napastnika Evertonu jako kandydata do wzmocnienia linii ataku.
Cała operacja jest ściśle powiązana z niepewną przyszłością Moise Keana. Włoski napastnik znalazł się na celowniku Como, które nie odpuszcza w staraniach o jego podpis, mimo odrzucenia pierwszej oferty przez władze Fiorentiny. Jeśli Kean ostatecznie opuści Stadio Artemio Franchi, Beto ma stać się naturalnym następcą ze względu na swoją siłę fizyczną i profil klasycznej „dziewiątki”. Everton, prowadzony przez Davida Moyesa, jest otwarty na sprzedaż 28-latka, zwłaszcza że sam szuka nowych opcji do ataku, a na ich radarze pojawił się Liam Delap. Beto, który kosztował ekipę z Liverpoolu 30 milionów euro, nie zdołał wywalczyć tam stałego miejsca w składzie, pełniąc głównie rolę rezerwowego.
Sytuacja Fiorentiny jest o tyle trudna, że klub jeszcze niedawno zmagał się z poważnymi problemami sportowymi. Jak wynika z raportów z sierpnia 2026 roku, zespół szukał wzmocnień na skrzydłach po trudnej kampanii 2025/26, w której przez kilka miesięcy znajdował się w strefie spadkowej Serie A. Teraz, chcąc uniknąć powtórki z przeszłości, działacze muszą błyskawicznie zareagować na ewentualną stratę Keana. Beto doskonale zna realia ligi włoskiej, gdzie wcześniej z powodzeniem występował w barwach Udinese, co mogłoby znacznie przyspieszyć jego aklimatyzację w nowym otoczeniu.
Beto w barwach Evertonu rozegrał łącznie 112 spotkań, w których zdobył 25 bramek.
