Bayern Monachium szykuje się do startu w Klubowych Mistrzostwach Świata, jednak pierwszy mecz tej imprezy potraktuje raczej ulgowo. Wszystko wskazuje na to, że przeciwko Auckland City mistrzowie Niemiec wystąpią w składzie dalekim od optymalnego, wręcz rezerwowym.
Kadra na przeczekanie
Zespół z Bawarii, który zdobywał Klubowe Mistrzostwo Świata zarówno w 2013, jak i 2020 roku, do turnieju przystępuje jako jeden z faworytów. Jednak ze względu na napięty terminarz reprezentacyjny – wielu kluczowych graczy dopiero co zakończyło udział w finałach Ligi Narodów UEFA – Bayern zdecydował się rozpocząć zmagania rezerwowym zestawieniem.
Część kadry pierwszego zespołu przyleci do USA zaledwie na 48 godzin przed spotkaniem z Auckland City FC. To wyklucza możliwość poważniejszego zgrania z zespołem i zmusza sztab szkoleniowy do sięgnięcia po zawodników drugiego planu. Jak donosi Sky, zespół wystąpi w składzie zbliżonym do tego, który występuje w drużynie rezerw Bayernu – Bayern II.
Rywal: pasja, nie pieniądze
Auckland City to klub, którego realia odbiegają o lata świetlne od europejskich gigantów. Dla wielu piłkarzy z Nowej Zelandii udział w Klubowych Mistrzostwach Świata oznacza… urlop w pracy. Część zawodników, na co dzień zatrudnionych w innych branżach, musiała wziąć wolne, by reprezentować barwy swojego zespołu na światowej scenie.
Ich możliwości porównywane są do poziomu czwartego szczebla rozgrywkowego w Europie. Dla porównania, rezerwy Bayernu rywalizują właśnie na tym poziomie. Teoretycznie więc nawet „Bayern B” powinien bez problemu poradzić sobie z ekipą z Oceanii.
Rozgrzewka przed prawdziwym testem
Choć formalnie to starcie otwierające turniej dla monachijczyków, w praktyce traktowane jest jako przedłużenie okresu przygotowawczego. Jeśli tylko Bayern szybko uzyska przewagę, możemy spodziewać się spokojnego zarządzania siłami, a może i testów taktycznych przed poważniejszymi rywalami.
