Barcelona kontynuuje imponujący początek przedsezonowych przygotowań pod wodzą Hansiego Flicka. W swoim drugim meczu towarzyskim „Blaugrana” rozgromiła FC Seoul 7:3, demonstrując ogromną siłę ofensywną. Lamine Yamal był absolutną gwiazdą pierwszej połowy, podczas gdy w drugiej części spotkania do głosu doszli zmiennicy, którzy również nie mieli litości dla koreańskiego zespołu.

W skrócie:
- Lamine Yamal zdobył dwie bramki i był najlepszym zawodnikiem pierwszej połowy
- Barcelona ma problemy z ustawianiem linii spalonego, co doprowadziło do stracenia trzech goli
- Ferran Torres również strzelił dwa gole po wejściu na boisko w drugiej połowie
Kataloński walec nie zwalnia tempa
Hansi Flick nie eksperymentował z wyjściowym składem. Od pierwszych minut na murawie pojawili się kluczowi zawodnicy z Ronaldem Araujo jako kapitanem, Kounde na prawej obronie oraz z powracającymi do składu Dani Olmo i Frenkiem de Jongiem. Największe wrażenie robił jednak atak – trio Lamine Yamal, Lewandowski i Raphinha, które okazało się zabójczo skuteczne.
Barcelona potrzebowała zaledwie kwadransa, by wyjść na prowadzenie 2:0. Najpierw Lewandowski dobił piłkę odbitą od słupka po strzale Yamala, a następnie sam Yamal popisał się fantastyczną indywidualną akcją. Po stracie piłki w środku pola natychmiast ją odzyskał, próbował podać piętką, znów przejął futbolówkę i precyzyjnym strzałem z linii pola karnego pokonał koreańskiego bramkarza.
Przy upale i wysokiej wilgotności powietrza Barcelona nieco się rozluźniła, co kosztowało ją utratę dwóch bramek. Oba gole dla FC Seoul padły po błędach w ustawieniu linii spalonego. Pierwszy po stracie piłki przez Yamala, gdy sędzia nie odgwizdał ewidentnego spalonego, a drugi tuż przed przerwą, gdy obrona Barcelony kompletnie się pogubiła.
Yamal jednak szybko naprawił swój błąd, wykorzystując podanie od Olmo, minął obrońcę jak tyczki slalomowe i zdobył trzecią bramkę dla Barcelony, przywracając jednobramkowe prowadzenie przed przerwą.
W drugiej połowie Flick dokonał kompletnej rotacji składu, a kapitan Gavi poprowadził „zespół B” do równie imponującego występu. Christensen rozpoczął festiwal goli po przerwie trafieniem z dystansu, a później do siatki trafiali jeszcze Ferran Torres (dwukrotnie) i Gavi po błyskawicznej, kombinacyjnej akcji.
FC Seoul zdołało jeszcze zdobyć jedną bramkę, ponownie wykorzystując problemy Barcelony z ustawieniem linii obrony, ale nie miało to już większego znaczenia dla losów spotkania. Barcelona zaprezentowała się jako prawdziwa ofensywna machina, choć problemy defensywne są sygnałem, że Flick ma jeszcze nad czym pracować przed rozpoczęciem sezonu.
Na uwagę zasługuje również debiut Rashforda, który choć nie wpisał się na listę strzelców, to zaliczył asystę przy jednym z goli Ferrana Torresa i pokazał się z bardzo dobrej strony w ataku Barcelony.

