Już za nieco ponad tydzień Robert Lewandowski skończy 37 lat, co skłania Barcelonę do planowania długoterminowego następcy dla polskiej maszyny do strzelania goli. Katalończycy mieli obiecującą opcję na oku, jednak transfer nie doszedł do skutku. Powód? Ten sam, co zwykle – problemy finansowe klubu.
W skrócie:
- Barcelona rozważała Benjamina Sesko z RB Leipzig jako następcę starzejącego się Lewandowskiego
- Manchester United wyprzedził Katalończyków, płacąc za Słoweńca zawrotną kwotę 85 milionów euro
- Blaugrana musi teraz szukać tańszych alternatyw lub całkowicie zmienić strategię transferową
Sesko był wymarzonym następcą, ale finanse znów zawiodły
Według informacji przekazanych przez Diario Sport, Barcelona poważnie interesowała się Benjaminem Sesko. Transfer miał zostać sfinalizowany przyszłego lata, jednak włodarze klubu zdawali sobie sprawę, że ograniczenia finansowe nie pozwolą Blaugranie odwlekać ruchu o kolejny rok. Co gorsza, w Katalonii po prostu nie mogli konkurować z zasobami finansowymi Manchesteru United, który wyłożył za napastnika astronomiczną kwotę 85 milionów euro.
Sytuacja finansowa klubu zmusza teraz Barcelonę do poszukiwania bardziej przystępnych cenowo opcji, być może na drugorzędnych rynkach, lub nawet do całkowitego porzucenia idei pozyskania klasycznej "dziewiątki" na rzecz bardziej wszechstronnych zawodników.
Lewandowski, Premier League i przyszłość Barcelony
Warto przypomnieć, że wcześniej sam polski napastnik komentował fakt, iż nigdy nie miał okazji grać w Premier League. Tymczasem Barcelona stoi przed trudnym zadaniem znalezienia godnego następcy dla jednego z najlepszych napastników ostatniej dekady. Lewandowski, mimo wieku, wciąż pozostaje kluczowym zawodnikiem zespołu, ale biologiczny zegar tyka nieubłaganie.
Problem Barcelony polega na tym, że klub, który kiedyś mógł sobie pozwolić na każdego zawodnika, teraz musi przebierać w ofertach z niższej półki. Sytuacja ta pokazuje, jak dramatycznie zmieniła się pozycja Blaugrany na rynku transferowym – z potęgi dyktującej warunki stali się klubem, który musi oglądać każde euro dwa razy.
