FC Barcelona planuje letnie okno transferowe, stawiając za priorytet sprowadzenie nowej „dziewiątki” światowej klasy. Decyzja ta wymusi zmiany w kadrze i postawi pod znakiem zapytania przyszłość Ferrana Torresa.
Wewnątrz klubu trwa gorąca debata, czy latem nie pożegnać Ferrana Torresa zamiast Roberta Lewandowskiego. Hiszpan to obecnie najskuteczniejszy zawodnik zespołu z dorobkiem 16 goli w 31 meczach, jednak jego umowa wygasa w 2027 roku. Choć wcześniej planowano przedłużenie kontraktu, od października rozmowy nie posunęły się naprzód. Sam 25-latek chce zostać w stolicy Katalonii, ale klub musi rozważyć, czy opłaca mu się oferować napastnikowi nową, długoletnią umowę z podwyżką, czy lepiej spieniężyć jego transfer już teraz.
Sytuacja Torresa jest ściśle powiązana z losem Lewandowskiego. Jeśli reprezentant Hiszpanii odejdzie, polski weteran prawdopodobnie zostanie w klubie jako opcja rotacyjna. Pozbycie się kapitana reprezentacji Polski pozwoliłoby Barcelonie zaoszczędzić około 30 mln euro brutto na pensjach, choć limity płacowe LaLiga uwzględniłyby z tego jedynie ułamek kwoty. Lewandowski mógłby wrócić do składu na gorszych warunkach finansowych, ale ostateczny kształt ataku zależy od tego, kogo Hansi Flick uzna za zbędne ogniwo w swojej układance na przyszły sezon.
Dodatkowe zamieszanie w strukturach klubu wprowadza dymisja Joana Laporty. Prezydent ustąpił ze stanowiska zgodnie ze statutem, aby móc wystartować w nadchodzących wyborach do zarządu wyznaczonych na 15 marca. Ta zmiana u szczytu władzy zbiega się w czasie z kluczowymi decyzjami kadrowymi. Torres, mimo regularnych występów u Flicka, nigdy nie stał się zawodnikiem o niepodważalnej pozycji w wyjściowej jedenastce. Teraz Barcelona musi rozstrzygnąć, czy postawić na młodość Hiszpana, czy doświadczenie Lewandowskiego w roli zmiennika dla nowej gwiazdy.
