Barcelona - Real: Skrót meczu i bramki z finału Pucharu Króla (26.04.2025)

Jarosław ZającJarosław Zając
27 kwietnia 2025 08:26
Barcelona - Real: Skrót meczu i bramki z finału Pucharu Króla (26.04.2025)

W niezwykle emocjonującym finale Pucharu Króla, który odbył się w sobotni wieczór 26 kwietnia 2025 roku na Estadio de La Cartuja w Sewilli, FC Barcelona pokonała odwiecznego rywala, Real Madryt, wynikiem 3:2 po dogrywce. "Blaugrana" sięgnęła tym samym po 32. tytuł w historii tych prestiżowych rozgrywek, umacniając swoją pozycję najbardziej utytułowanego klubu w Copa del Rey.

Dramatyczny finał Pucharu Króla: Barcelona pokonuje Real Madryt 3:2 po dogrywce

Spotkanie od początku zapowiadało się na klasyk, a jego przebieg przeszedł najśmielsze oczekiwania kibiców. Barcelona rozpoczęła mecz z dominującą postawą, kontrolując posiadanie piłki i stwarzając większe zagrożenie. Wysiłki katalońskiego zespołu zostały nagrodzone w 33. minucie, kiedy Pedri popisał się precyzyjnym strzałem z dystansu, nie dając szans Thibautowi Courtois.

Pierwsza połowa zakończyła się prowadzeniem Barcelony 1:0, ale Real Madryt wrócił po przerwie z nową energią. "Królewscy" odwrócili losy spotkania za sprawą dwóch bramek w drugiej połowie:

  • 70. minuta: Kylian Mbappé wykonał perfekcyjny rzut wolny z około 25 metrów, posyłając piłkę w samo okienko bramki Wojciecha Szczęsnego
  • 76. minuta: Aurélien Tchouaméni wykorzystał dośrodkowanie z rzutu rożnego i precyzyjnym strzałem głową wyprowadził Real na prowadzenie 2:1

Barcelona, mimo niekorzystnego wyniku, nie złożyła broni. Podopieczni Hansiego Flicka zintensyfikowali ataki i w 84. minucie doprowadzili do wyrównania. Ferran Torres, wprowadzony z ławki rezerwowych, znalazł się we właściwym miejscu po zablokowanym strzale Rafinhii i z bliska umieścił piłkę w siatce.

Dogrywka i decydujący cios Koundé

Po remisie 2:2 w regulaminowym czasie gry, o losach trofeum zadecydowała 30-minutowa dogrywka. Oba zespoły prezentowały oznaki zmęczenia, ale nie brakowało im woli walki. Barcelona częściej utrzymywała się przy piłce, podczas gdy Real liczył na kontrataki.

Kluczowy moment nastąpił w 116. minucie spotkania. Jules Koundé, francuski obrońca Barcelony, przechwycił nieudane podanie Luki Modricia w środku pola. Francuz zdecydował się na strzał z około 20 metrów i trafił idealnie w dolny róg bramki Courtois. Gol ten okazał się zwycięskim trafieniem dla "Dumy Katalonii".

VAR i kontrowersje w zaciętym starciu

Jak na El Clásico przystało, mecz nie mógł obyć się bez kontrowersji. W końcówce regulaminowego czasu gry, przy stanie 2:2, sędzia Gil Manzano podyktował rzut karny dla Barcelony po domniemanym faulu na Rafinhii w polu karnym Realu. Jednak po analizie VAR, arbiter zmienił swoją decyzję, uznając, że brazylijski skrzydłowy symulował. Raphinha otrzymał za to żółtą kartkę, co wywołało burzliwą reakcję ze strony ławki Barcelony.

Emocje sięgnęły zenitu po końcowym gwizdku. Frustracja zawodników Realu Madryt po porażce przerodziła się w agresywne zachowanie. Antonio Rüdiger, Lucas Vázquez i Jude Bellingham otrzymali czerwone kartki za niesportowe zachowanie już po zakończeniu meczu, co może skutkować dla nich zawieszeniami w przyszłych rozgrywkach.

Polski akcent w finale Barcelona - Real

Kibice z Polski z uwagą śledzili występ Wojciecha Szczęsnego, który rozegrał pełne 120 minut w bramce Barcelony. Polski golkiper, który dołączył do katalońskiego klubu zimą, popisał się kilkoma kluczowymi interwencjami, szczególnie w pierwszej połowie dogrywki, kiedy fenomenalnie obronił strzał głową Édera Militão.

Robert Lewandowski, niestety, nie mógł pomóc drużynie na boisku z powodu kontuzji mięśniowej, której doznał w meczu ligowym tydzień wcześniej. Polski napastnik wspierał jednak kolegów z trybun i po meczu uczestniczył w świętowaniu triumfu.

Reakcje i komentarze po meczu Barcelona - Real

"To był mecz godny finału. Obie drużyny dały z siebie wszystko, ale myślę, że zasłużyliśmy na zwycięstwo. Pokazaliśmy charakter, wracając do gry po stracie prowadzenia" – skomentował Jules Koundé, bohater spotkania.

Hansi Flick podkreślił mentalność swojej drużyny: "Jestem dumny z moich zawodników. Nie poddali się, gdy traciliśmy bramki, i do końca wierzyli w zwycięstwo. Ten triumf pokazuje, że jesteśmy na dobrej drodze."

Carlo Ancelotti przyjął porażkę z klasą, choć nie krył rozczarowania: "Gratulacje dla Barcelony. Myślę, że był to wyrównany mecz, który mógł pójść w obie strony. Niestety, w kluczowych momentach zabrakło nam koncentracji."

Udostępnij artykuł:

Komentarze (0)

Publikując komentarz, zgadzasz się na przetwarzanie podanej nazwy i treści, które będą widoczne publicznie. Zobacz Politykę prywatności.

Brak komentarzy. Bądź pierwszy!