FC Barcelona wyrasta na klub, który potrafi docenić lojalność swoich kluczowych zawodników. Dani Olmo otrzymał właśnie znacznie lepsze warunki finansowe w ramach obowiązującej umowy. Jak donoszą media, klub zdecydował się na ten krok, aby zrekompensować piłkarzowi wcześniejsze wyrzeczenia płacowe.
Historia powrotu Olmo do stolicy Katalonii jest pełna zwrotów akcji. Pomocnik trafił do Barcelony z Lipska za 55 mln euro w 2024 roku, odrzucając przy tym znacznie wyższe oferty od innych gigantów. Zgodził się na niższe zarobki, aby zmieścić się w rygorystycznym limicie płacowym LaLiga. Teraz, po dwóch sezonach, obie strony uruchomiły klauzulę, która znacząco podnosi jego wynagrodzenie. 28-letni zawodnik jest związany z klubem kontraktem obowiązującym aż do 2030 roku.
Walka o miejsce w składzie i transferowe roszady
Mimo podwyżki sytuacja sportowa Olmo staje się skomplikowana. Pierwszy rok w klubie upłynął mu pod znakiem drobnych urazów, a w drugim brakowało mu stabilizacji formy, choć końcówka rozgrywek była w jego wykonaniu udana. Teraz musi mierzyć się z ogromną konkurencją. Świetna dyspozycja Fermina Lopeza sprawia, że pozycja numer 10 nie jest już zarezerwowana tylko dla jednego gracza. Hansi Flick ma coraz większe pole manewru w ofensywie, co zwiastuje trudne miesiące dla reprezentanta Hiszpanii.
Dodatkowym wyzwaniem dla Olmo są nowe transfery i zmiany taktyczne niemieckiego trenera. Do zespołu dołączył Anthony Gordon, który może zająć miejsce na lewym skrzydle. Taki ruch otwiera Flickowi drogę do przesunięcia Raphinhi na pozycję, na której Olmo czuje się najlepiej. Choć szkoleniowiec zawsze wypowiadał się o Hiszpanie w samych superlatywach, walka o wyjściową jedenastkę w przyszłym sezonie będzie wyjątkowo brutalna. Barcelona rozważa też aktywowanie klauzuli wykupu Jana Virgili z Mallorki za 7,2 mln euro.
