Barcelona stoi przed trudnym wyborem dotyczącym przyszłości Marcusa Rashforda. Choć 28-latek trafił do stolicy Katalonii latem ubiegłego roku i szybko stał się ważną postacią w układance Hansiego Flicka, jego sytuacja skomplikowała się w ostatnich miesiącach.
Statystyki Anglika na pierwszy rzut oka wyglądają solidnie, bo w dziesięciu występach zdobył dziesięć bramek. Problem polega na tym, że Rashford zaciął się w najgorszym możliwym momencie i nie trafił do siatki w sześciu kolejnych spotkaniach. Władze klubu analizują teraz, czy wydanie 30 milionów euro na stały transfer rezerwowego dla Raphinhi ma sens przy ograniczonym budżecie. Barcelona wolałaby kolejne wypożyczenie, ale Manchester United kategorycznie odrzuca takie rozwiązanie i chce definitywnie pozbyć się zawodnika ze swojej listy płac.
Paryż i Mediolan włączają się do gry o napastnika
Jeśli Barcelona nie zdecyduje się na wykupienie Rashforda, piłkarz nie będzie narzekał na brak ofert. Sytuację monitorują już Paris Saint-Germain oraz Inter Mediolan, które chętnie widziałyby reprezentanta Anglii w swoich szeregach. Manchester United jest świadomy zainteresowania ze strony europejskich gigantów i zamierza wykorzystać ten fakt, aby jak najszybciej sfinalizować sprzedaż. Dla Czerwonych Diabłów priorytetem jest całkowite rozliczenie się z zawodnikiem, co stawia kataloński klub pod ścianą w negocjacjach dotyczących dalszej współpracy.
W biurach na Camp Nou przeważa opinia, że fundusze lepiej zainwestować w młodszy profil gracza, podobny do sprowadzonego wcześniej Roony'ego Bardghjiego. Barcelona potrzebuje oszczędności, aby wzmocnić pozycje środkowego obrońcy oraz napastnika, co czyni kwotę 30 milionów euro za Rashforda trudną do zaakceptowania. Nawet powrót do zasady 1:1 w LaLiga nie gwarantuje, że klub zdecyduje się na taki wydatek. Rashford chce zostać w Hiszpanii, ale ekonomiczna rzeczywistość i transferowe plany Hansiego Flicka mogą zmusić go do przeprowadzki do Francji lub Włoch.
