Nico Williams pozostał w Athletic Club z powodu braku pewności, że Barcelona zdoła go zarejestrować. Jego agent Félix Tainta wyjaśnił, że po rozmowach latem 2025 roku skrzydłowy podpisał z baskijskim klubem nową umowę obowiązującą do 2035 roku.
Tainta opisał przebieg negocjacji w podcaście Los Fulanos, a jego relację przytoczyło „Mundo Deportivo”. Rozmowy dotarły do momentu, w którym Williams nie chciał ryzykować przeprowadzki do Barcelony i sytuacji, gdy nie mógłby zostać zgłoszony do rozgrywek. Agent wskazał również, że przed zbliżającym się mundialem zawodnik musiał nadal grać. Zaznaczył przy tym, że obawy nie dotyczyły wyłącznie tego, czy Barcelona rzeczywiście go chce.
Według Tainty klub nie zapewnił piłkarzowi gwarancji, których ten potrzebował, a pewność rejestracji była warunkiem transferu, a nie kwestią do załatwienia już po przeprowadzce. Agent mówił też o wcześniejszym zainteresowaniu Barcelony z lata 2024 roku, po mistrzostwach Europy. Wymienił Arsenal, Bayern Monachium, Liverpool i Paris Saint-Germain jako kluby, które chciały pozyskać Williamsa. Nie wynika z tego jednak, by którakolwiek z tych drużyn złożyła formalną ofertę albo uzgodniła warunki.
Athletic wiedział o rozmowach z Barceloną, bo Tainta informował klub o ich przebiegu. Agent przyznał, że Williams chciał sprawdzić możliwość odejścia, choć dostrzegał sportowe ograniczenia związane z pozostaniem w Athleticu; ostatecznie wybrał dalszą grę w tym zespole. Tainta przypomniał też, że w grudniu 2023 roku piłkarz przedłużył kontrakt, podpisując umowę na trzy lata i zachowując tę samą klauzulę odstępnego, mimo że w kolejnym roku mógł stać się wolnym zawodnikiem. Agent nie wyjaśnił, co konkretnie stało za brakiem gwarancji Barcelony; jego relacja nie potwierdza też doniesień o określonej kwocie, kalkulacji limitu płac ani szczególnym zabezpieczeniu w umowie.
