Barcelona liczy, że Liverpool wykupi Ronalda Araújo po zakończeniu sezonu. Początek wypożyczenia obrońcy na Anfield zwiększył nadzieje katalońskiego klubu, choć umowa daje angielskiej drużynie możliwość transferu, a nie nakłada na nią takiego obowiązku.
Kluby ustaliły opcję wykupu na 55 mln euro, co uznano za rozsądną kwotę, a samo włączenie jej do umowy było przedmiotem negocjacji. Barcelona zgodziła się na wypożyczenie, choć wolałaby sprzedać Urugwajczyka od razu. Wśród powodów zmian w kadrze była potrzeba obniżenia wydatków na pensje, a Araújo należał do najlepiej zarabiających zawodników w zespole. Wypożyczenie do Liverpoolu mogło być w tej sytuacji najlepszą dostępną alternatywą.
Araújo gra na prawej obronie i w środku
27-letni obrońca wystąpił dotąd w dziewięciu meczach Liverpoolu, z czego pięć razy zagrał na prawej obronie, czyli problemowej pozycji w zespole. Obecnie jest na niej pierwszym wyborem. W środowym spotkaniu Ligi Mistrzów z LASK rozpoczął mecz na środku defensywy i zdobył bramkę.
Występy Araújo podtrzymują nadzieje Barcelony na jego odejście, choć wcześniej pojawiały się doniesienia, że o przyszłości piłkarza może przesądzić ostateczna decyzja Hansiego Flicka. Trener może uznać go za ważnego zawodnika na przyszłość ze względu na jego wieloletnie związki z katalońskim klubem. Araújo pozostaje związany kontraktem z Barceloną do 2031 roku.
Możliwość transferu będzie zależeć od tego, jak Andoni Iraola widzi drużynę z Araújo w składzie. Jego forma na prawej stronie kontrastuje z problemami Jeremie’ego Frimponga, ale według doniesień Liverpool rozważa także podobnych zawodników, w tym Julesa Koundégo. Po sezonie klub może ponadto rozważyć renegocjację warunków z Barceloną.
Liverpool ma jeszcze kilka miesięcy, by ocenić regularność Araújo, jego wszechstronność i dopasowanie do drużyny w dłuższej perspektywie. Możliwość gry zarówno na środku obrony, jak i na prawej stronie może mieć znaczenie przy podejmowaniu decyzji, ale na tym etapie nie ma gwarancji, że klub zdecyduje się na transfer definitywny.
