Barcelona wyrasta na jednego z najbardziej aktywnych graczy nadchodzącego okna transferowego, ale plany klubu zderzają się z twardą postawą zawodników. Marc Casado, 22-letni wychowanek La Masii, znalazł się na wylocie z zespołu prowadzonego przez Hansiego Flicka. Choć klub pilnie potrzebuje gotówki, piłkarz publicznie ogłosił, że nie zamierza pakować walizek.
Sytuacja pomocnika jest skomplikowana, ponieważ w hierarchii trenera wyżej stoją Pedri, Frenkie de Jong, Gavi, Marc Bernal oraz Eric Garcia. Brak regularnej gry sprawił, że zarząd Barcelony chce spieniężyć talent Casado, póki jego wartość rynkowa jest wysoka. Klub liczy, że sprzedaż wychowanka pomoże w powrocie do zasady 1:1 w LaLiga i otworzy drogę do zakupu takich graczy jak Alessandro Bastoni czy Julian Alvarez.
Transferowy impas w stolicy Katalonii
Mimo doniesień o chęci odejścia w poszukiwaniu minut, Casado w rozmowie z dziennikiem Sport uciął spekulacje. Przyznał, że najbardziej ekscytuje go wizja długiej kariery i pozostania w Barcelonie przez wiele lat. To jasny sygnał dla dyrekcji sportowej, która widzi w nim idealny towar eksportowy obok Roony'ego Bardghjiego. Rok temu pomocnik miał wielu chętnych, ale teraz z wyścigu o jego podpis wypisało się Atletico Madryt.
Wydaje się, że rozstanie jest nieuniknione, nawet jeśli zawodnik deklaruje lojalność wobec barw klubowych. Barcelona potrzebuje funduszy na wzmocnienia, a status Casado w kadrze czyni go pierwszym kandydatem do opuszczenia Spotify Camp Nou. Ostateczna decyzja zapadnie w lipcu, gdy klub oficjalnie rozpocznie walkę o powrót do finansowej stabilności i rejestrację nowych gwiazd światowego formatu.
