Jak wynika z informacji przekazanych przez „Przegląd Sportowy Onet”, niedzielna porażka Radomiaka z GKS-em Katowice doprowadziła do fizycznej konfrontacji wewnątrz klubu, w której ucierpieć miał trener Goncalo Feio. Szkoleniowiec, w obliczu skandalicznych wydarzeń, chce odejść z Radomia.
Według doniesień Łukasza Olkowicza, po meczu w Radomiu w klubowych kuluarach wybuchła gwałtowna awantura, której finał był dramatyczny. Jeden z miejscowych notabli miał uderzyć Goncalo Feio, co przelało czarę goryczy u portugalskiego szkoleniowca. Trener, nie czekając na rozwój wypadków, zażądał od władz Radomiaka rozwiązania kontraktu.
Zdarzenie to ma miejsce w fatalnym dla klubu momencie. Radomiak znajdował się pod specjalnym nadzorem i przechodził audyt bezpieczeństwa ze strony PZPN. Był to efekt wcześniejszych incydentów podczas meczu z Koroną, kiedy to kibic wbiegł na boisko, a pracownik gości został trafiony butelką rzuconą z trybun. Choć tym razem na samych trybunach było spokojnie, do aktu przemocy doszło wewnątrz klubowych budynków.
Zapalnikiem, który doprowadził do wybuchu agresji, miał być fatalny stan boiska w Radomiu. Feio od dłuższego czasu alarmował, że nawierzchnia uniemożliwia normalną grę, nazywając ją wprost „kolejnym przeciwnikiem jego zespołu”. Mimo że Radomiak zdołał pokonać na tym terenie Arkę w czwartek, przed niedzielnym meczem szkoleniowiec ponownie publicznie narzekał na warunki pracy. To właśnie ta kwestia miała stać się zarzewiem kłótni po końcowym gwizdku.
Sam Feio niedzielne starcie oglądał jedynie z trybun – była to kara za jego wcześniejsze wypowiedzi pod adresem sędziów, którym podczas meczu z Koroną sugerował korupcję. Teraz jednak jego dalsza praca w Radomiu stoi pod wielkim znakiem zapytania.
Sytuacja jest patowa, gdyż już w najbliższy piątek Radomiak ma rozegrać spotkanie z Legią. Dla Portugalczyka miał być to mecz szczególny ze względu na jego przeszłość w stolicy. Teraz wszystko wskazuje na to, iż jego piłkarze będą już w tym pojedynku prowadzeni przez innego trenera.
