Sobotnie starcie w Serie A zakończyło się skandalem, który przyćmił sportowe emocje na Stadio Olimpico. Choć Roma rzutem na taśmę wyrwała zwycięstwo 2:1, prawdziwy chaos wybuchł dopiero po końcowym gwizdku, gdy emocje przeniosły się z murawy do strefy parkingowej. To właśnie tam doszło do konfrontacji, która wymagała interwencji służb porządkowych.
Jak informuje Corriere dello Sport, prezes Atalanty Luca Percassi miał dopuścić się agresywnego zachowania wobec dyrektora sportowego Romy, Tony’ego D’Amico. Świadkowie zdarzenia oraz przedstawiciele rzymskiego klubu potwierdzają, że Percassi ścigał swojego rodaka na parkingu, wykrzykując pod jego adresem liczne obelgi. Sytuacja była na tyle poważna, że do akcji wkroczyła ochrona, aby uspokoić krewkiego działacza z Bergamo. D’Amico, który jeszcze w zeszłym sezonie pracował dla Atalanty, zachował zimną krew i nie odpowiadał na zaczepki agresora.
Konflikt między panami ma podłoże osobiste i zawodowe, wykraczające poza ramy jednego meczu. Percassi nie może wybaczyć D’Amico sposobu, w jaki ten wymusił odejście do stolicy Włoch, mimo że w klubie pracował już Cristiano Giuntoli. Napięcie między dawnymi współpracownikami narastało od miesięcy, a dramatyczny przebieg spotkania stał się zapalnikiem. Roma odwróciła losy meczu w samej końcówce dzięki bramkom, które zdobyli Matias Soule oraz Mario Hermoso, co ostatecznie wyprowadziło prezesa gości z równowagi.
Atalanta przystępowała do tego spotkania w trudnych nastrojach po ostatnich występach w europejskich pucharach. Porażka z Romą w tak kontrowersyjnych okolicznościach tylko pogłębiła frustrację w obozie La Dea, co znalazło ujście w gorszących scenach z udziałem najważniejszych osób w klubie.
