Niedzielne starcie na Mestalla przyniosło Barcelonie mieszane nastroje. Choć zespół Hansiego Flicka pewnie zmierza po czwarte zwycięstwo z rzędu, boisko przedwcześnie musiał opuścić jeden z defensorów.
Eric Garcia doznał urazu w kuriozalnych okolicznościach podczas walki przy stałym fragmencie gry. Obrońca zderzył się głową z własnym kolegą z zespołu, Rodrim, co natychmiast wywołało krwawienie z nosa. Jak informuje Mundo Deportivo, zawodnik już w poprzednim sezonie zmagał się ze złamaniem nosa, co potęguje obawy o stan jego zdrowia. Sztab medyczny Barcelony podjął decyzję o natychmiastowej zmianie, a piłkarz udał się do szatni na szczegółowe badania.
Sytuacja kadrowa staje się wyzwaniem, mimo że na boisku Blaugrana dominuje nad Valencią. Bramki Lamine Yamala oraz Fermina Lopeza dały gościom prowadzenie 2:0 i realną szansę na odskoczenie Realowi Madryt w tabeli LaLiga. Jeszcze w sobotę Lamine Yamal opuścił trening grupowy, co budziło niepokój kibiców, jednak Hansi Flick zapewniał, że nie ma powodów do obaw o stan zdrowia młodego talentu. Dzisiejszy występ Yamala potwierdził te słowa, ale uraz Garcii psuje idealny obraz niedzielnego popołudnia.
Klub nie wydał jeszcze oficjalnego komunikatu dotyczącego długości przerwy hiszpańskiego obrońcy. Eric Garcia przeszedł wstępne testy w szatni, które mają wykazać, czy doszło do ponownego złamania kości nosowej.
