Aurela Nerlo miała jechać w Tour de France, ale została wycofana. Teraz wiemy dlaczego

Jarosław ZającJarosław Zając
10 sierpnia 2025 01:59
Aurela Nerlo miała jechać w Tour de France, ale została wycofana. Teraz wiemy dlaczego

24 lipca 2025 roku. Aurela Nerlo, 27-letnia polska kolarka, dostała telefon, który zmienił jej życie na zawsze. Z drugiej strony słuchawki usłyszała informację o pozytywnym wyniku kontroli antydopingowej. W jej organizmie wykryto ligandrol - steroid anaboliczny z grupy SARM, który jest na liście zakazanych substancji. W jednej chwili marzenia o Tour de France Femmes legły w gruzach, a przed zawodniczką stanęła perspektywa nawet czteroletniego zawieszenia.

Kilka dni później, gdy miała już siedzieć w autokarze zespołu Winspace Orange Seal w drodze na start najważniejszego wyścigu kobiecego sezonu, Aurela Nerlo pakowała rzeczy w domu. Oficjalnie została "wycofana ze składu na rzecz koleżanki z drużyny". Nieoficjalnie rozpoczął się proces, który może zakończyć jej karierę sportową.

To historia o tym, jak w sporcie jedna decyzja - świadoma czy nie - może zniszczyć wszystko, co budowało się latami. To również opowieść o kruchości marzeń i o tym, że w współczesnym sporcie wyczynowym nie ma miejsca na pomyłki.

Błysk chwały przed upadkiem

Ironia losu chce, że kilka miesięcy przed katastrofą Aurela Nerlo przeżywała najpiękniejsze chwile swojej kariery. W lutym 2025 roku, podczas klasyka Omloop Het Nieuwsblad w Belgii, 27-letnia Polka zaskoczyła świat kolarstwa. Długim, kilometrowym sprintem z grupy uciekinierów doprowadziła do tego, że główny peleton nie zdążył jej dogonić. Na finiszu przegrała tylko z Belgijką Lotte Claes, zajmując drugie miejsce w jednym z najważniejszych jednodniowych wyścigów kobiecego kalendarza.

To był moment, który otwierał przed nią nowe możliwości. Zespół Winspace Orange Seal, mała francuska ekipa z najniższym budżetem w stawce World Tour, nagle zyskał gwiazdę. Nerlo udowodniła, że potrafi walczyć z najlepszymi na najważniejszych arenach. Drugie miejsce w Omloop Het Nieuwsblad to wynik, o którym marzy każda kolarka - taki sukces może być przepustką do większych zespołów, lepszych kontraktów, międzynarodowej kariery.

Po tym sukcesie wszystko wydawało się możliwe. Tour de France Femmes, rozpoczynające się 12 sierpnia, miało być kolejnym krokiem w budowaniu pozycji. Dla małego zespołu takiego jak Winspace Orange Seal udział w najważniejszym wyścigu roku to szansa, której nie można zmarnować. Nerlo była kluczową zawodniczką tej strategii.

Ligandrol - substancja, która niszczy kariery

Ligandrol (LGD-4033) to jedna z najbardziej kontrowersyjnych substancji we współczesnym sporcie. Należy do grupy selektywnych modulatorów receptorów androgenowych (SARM), teoretycznie mniej inwazyjnych niż tradycyjne steroidy anaboliczne, ale równie skutecznych w budowaniu masy mięśniowej i poprawie regeneracji. To właśnie dlatego jest na liście substancji zakazanych przez Światową Agencję Antydopingową (WADA).

Problem z ligandrolem polega na tym, że często pojawia się w suplementach diety jako zanieczyszczenie lub ukryty składnik. W ostatnich latach za jego stosowanie zawieszeni zostali między innymi: kanadyjska bobsleistka Christine de Bruin (brązowa medalistka olimpijska), amerykański sprinter Gil Roberts (złoty medalista olimpijski w sztafecie 4x400m), grecki torowiec Christos Volikakis czy polski tenisista Kamil Majchrzak.

Każdy z tych przypadków to osobna tragedia. Majchrzak stracił niemal dwa lata kariery, walcząc o udowodnienie niewinności. Udało mu się to częściowo - jego kara została skrócona do 13 miesięcy po wykazaniu, że substancja dostała się do organizmu przez zanieczyszczony suplement. Ale nawet skrócona kara oznaczała koniec marzeń o grze w najlepszych turniejach świata przez ponad rok.

Foto: facebook.com/rider.aurela.nerlo/
Foto: facebook.com/rider.aurela.nerlo/

"Nigdy świadomie nie stosowałam żadnej substancji zabronionej"

Aurela Nerlo kategorycznie zaprzecza świadomemu stosowaniu dopingu. W oświadczeniu przygotowanym przez jej prawnika można przeczytać:

"Na wstępie chcemy wyraźnie podkreślić, że p. Nerlo nigdy świadomie nie stosowała żadnej substancji zabronionej, i tak samo jak dla Państwa, tak i dla Niej wynik kontroli antydopingowej stanowi ogromne zaskoczenie".

Prawnik zawodniczki wskazuje na możliwość zanieczyszczenia suplementów lub leków przeciwzapalnych, które kolarka stosowała w związku z kontuzją kolana. To klasyczna linia obrony w tego typu sprawach, ale jednocześnie bardzo prawdopodobny scenariusz. Rynek suplementów diety, szczególnie tych produkowanych w krajach o mniej restrykcyjnych przepisach, pełen jest produktów zawierających niedeklarowane substancje.

Problem polega na tym, że w świetle przepisów antydopingowych nie ma znaczenia, czy sportowiec świadomie stosował zakazaną substancję. Obowiązuje zasada "strict liability" - ścisłej odpowiedzialności. Sportowiec odpowiada za wszystko, co znajdzie się w jego organizmie, niezależnie od intencji i sposobu przyjęcia.

Michał Rynkowski, dyrektor Polskiej Agencji Antydopingowej, potwierdził, że "sprawa została skierowana do panelu dyscyplinarnego". Standardowa kara za stosowanie substancji z grupy S1 (steroidy anaboliczne) to cztery lata zawieszenia. Może zostać skrócona do dwóch lat, jeśli udowodni się brak intencji lub do roku przy wykazaniu zanieczyszczenia.

Zespół między wsparciem a zero tolerancją

Reakcja zespołu Winspace Orange Seal na sprawę Nerlo pokazuje, jak trudną pozycję mają organizacje sportowe w takich sytuacjach. Z jednej strony obowiązuje polityka "zero tolerancji" wobec dopingu, z drugiej - ludzka solidarność z zawodniczką, którą znają i z którą pracują.

"Nasza polityka opiera się na zerowej tolerancji dla dopingu. Ale także na przekonaniu, że każdy sportowiec zasługuje na wysłuchanie i wsparcie w tak trudnych chwilach" - napisał zespół w oświadczeniu. To wyważone stanowisko, które próbuje pogodzić niepogodzalne - bezwzględność przepisów antydopingowych z empatią wobec człowieka, który może być ofiarą nieszczęśliwego zbiegu okoliczności.

Fakt, że Nerlo sama poinformowała zespół o pozytywnym wyniku kontroli 24 lipca, przemawia na jej korzyść. Gdyby świadomie stosowała doping, prawdopodobnie próbowałaby ukryć ten fakt jak najdłużej. Szczerość w tej sytuacji może być traktowana jako poszlaka niewinności.

Mechanizm niszczenia kariery

Historia Aureli Nerlo pokazuje, jak bezlitośnie działa współczesny system antydopingowy. Od momentu otrzymania informacji o pozytywnym wyniku do publicznego ujawnienia sprawy mijają zaledwie dwa tygodnie. W tym czasie zawodniczka traci możliwość startu w najważniejszym wyścigu roku, zostaje tymczasowo zawieszona, a jej nazwisko pojawia się w mediach w kontekście dopingu.

Nawet jeśli ostatecznie udowodni niewinność, szkoda wizerunkowa już została wyrządzona. Sponsorzy będą się zastanawiać, czy chcą być kojarzeni z zawodniczką, która miała "problemy z dopingiem". Inne zespoły będą ostrożne przy oferowaniu kontraktów. Kibice będą patrzeć z podejrzliwością.

To jest cena życia w świecie sportu wyczynowego w erze WADA. System antydopingowy, stworzony z szlachetnych pobudek walki o czysty sport, stał się maszyną, która niszczy kariery nie tylko oszustów, ale także niewinnych ofiar. Zasada domniemania niewinności, fundamentalna w prawie karnym, w sporcie została zastąpiona przez domniemanie winy.

Co dalej? Walka o przyszłość

Przed Aurelą Nerlo długa i kosztowna walka prawna. Musi nie tylko udowodnić swoją niewinność, ale także wskazać konkretne źródło zanieczyszczenia. To oznacza analizę wszystkich suplementów, leków, a nawet produktów spożywczych, które spożywała w okresie poprzedzającym kontrolę. Każdy test laboratoryjny to koszt tysięcy złotych.

Czas też nie gra na jej korzyść. W wieku 27 lat każdy rok przerwy w startach to stracone szanse rozwoju. Kobiecy sport jest bezlitośnie młody - większość kolarek kończy karierę przed trzydziestką. Jeśli postępowanie potrwa dwa lata, Nerlo będzie musiała zaczynać od nowa w wieku, w którym inne zawodniczki kończą karierę.

Historia Aureli Nerlo to przypomnienie o kruche współczesnego sportu wyczynowego. Jedna próbka krwi, jeden pozytywny wynik, jedna substancja, której obecności w organizmie sportowiec może być nawet nieświadomy - i wszystko się kończy. Lata treningów, poświęceń, marzeń mogą zostać przekreślone w jednej chwili.

To jest cena, jaką płacimy za walkę z dopingiem. Pytanie brzmi: czy ta cena nie jest czasem zbyt wysoka? Czy w imię czystego sportu możemy akceptować niszczenie karier niewinnych ludzi? Aurela Nerlo będzie miała kilka miesięcy na udowodnienie swojej niewinności. Ale nawet jeśli jej się to uda, czy będzie mogła wrócić do miejsca, w którym była w lutym 2025 roku, na podium Omloop Het Nieuwsblad, z uśmiechem na twarzy i całym życiem przed sobą?

Udostępnij artykuł:

Komentarze (0)

Publikując komentarz, zgadzasz się na przetwarzanie podanej nazwy i treści, które będą widoczne publicznie. Zobacz Politykę prywatności.

Brak komentarzy. Bądź pierwszy!