Aryna Sabalenka wyrasta na jedną z głównych twarzy buntu w świecie tenisa. Liderka rankingu WTA ostrzega, że najwięksi gracze w pewnym momencie zbojkotują turnieje wielkoszlemowe. To efekt narastającego sporu o podział zysków.
Podczas konferencji prasowej przed turniejem w Rzymie Białorusinka nie gryzła się w język. Podkreśliła, że bojkot może być jedynym sposobem na walkę o prawa zawodników. Sabalenka uważa, że obecny system jest niesprawiedliwy, ponieważ to tenisistki i tenisiści tworzą widowisko, za którym idą rekordowe pieniądze. Czterokrotna mistrzyni wielkoszlemowa zaznaczyła, że bez graczy nie ma turniejów ani rozrywki, dlatego zasługują oni na wyższy procent z generowanych przychodów.
Gwiazdy tenisa jednoczą siły przeciwko władzom Roland Garros
Konflikt zaostrzył się po ogłoszeniu danych dotyczących Roland Garros 2026. Udział zawodników w przychodach turnieju ma spaść z 15,5% w 2024 roku do prognozowanych 14,9% w 2026 roku. Dzieje się to w momencie, gdy paryski szlem spodziewa się rekordowych wpływów. Pod wspólnym oświadczeniem krytykującym te zmiany podpisały się największe nazwiska światowych kortów, w tym Iga Świątek, Coco Gauff, Jannik Sinner oraz Carlos Alcaraz.
Gracze już w kwietniu 2025 roku wysłali list do władz czterech najważniejszych turniejów, domagając się znaczących podwyżek. Sabalenka zauważa, że dotychczasowe negocjacje nie przyniosły przełomu w kwestiach socjalnych ani mechanizmów konsultacji przy podejmowaniu kluczowych decyzji. 28-letnia tenisistka wierzy, że środowisko jest teraz wystarczająco zjednoczone, aby wspólnie postawić się organizatorom i wywalczyć satysfakcjonujące porozumienie, które zakończy ten finansowy impas.
